4 grudnia 2021

Przemoc w związku


 Książka Ewy Nowak jest bardzo ważna. Porusza bowiem problem przemocy w związku. 

Bohaterką powieści jest  Natalia. Chodzi do pierwszej klasy liceum. Jej rodzice postanawiają zaadoptować chłopca, co wywołuje w domu mały Armagedon. Natalia szuka oddechu wśród spotkań z przyjaciółkami, ale nie odnajduje tego, o co jej chodzi. W szkole sprawdzian goni sprawdzian. Choruje ukochany piesek. W tym wszystkim pojawia się Norbert z czwartej klasy. Robi kanapki, jest przystojny, zakochany. Natalia poznaje smak pocałunków i pierwszych pieszczot. Wszystko opisane naturalnie, ale prawdziwie. Nie przypominam sobie w polskiej literaturze takiej mieszanki dosłowności z subtelnością. Ukłony dla Autorki. Lecz nie to jest najważniejsze, lecz fakt tak drobiazgowego pokazania całego systemu przemocy wobec bliskiej osoby. Widać, że Ewa Nowak jest z zawodu pedagogiem i terapeutą. Trudno pisać coś więcej, aby nie odsłonić całości. Niektóre rozwiązania fabularne uważam za infantylne, bo nagle poważna powieść zamienia się w skrzyżowanie romansidła z poradnikiem, ale to drobiazgi. Ewa Nowak wnikliwie opisuje świat nastolatki - dla dorosłych prosty, dla zainteresowanej - skomplikowany, a co gorsza - nie wiadomo, kogo się poradzić, komu zaufać, szczególnie jeśli chodzi o sprawy intymne. Nawet kochający rodzice i przyjaciółki nie pomogą, gdy zabrnie się za daleko.

"Bardzo biała wrona" to książka potrzebna. 

21 listopada 2021

Dziecko Noego


 Książka o Holocauście, polecam ją starszym dzieciom i młodzieży. Oparta jest na faktach - opisuje częściowo historię Pierre`a Perelmutera, przyjaciela Autora, zadedykowana jest natomiast pamięci księdza Andre - wikarego w Namur oraz wszystkim Sprawiedliwym wśród Narodów Świata.
Książka liczy sobie 130 stron, czyta się ją bardzo szybko - język jest dynamiczny, opisy reporterskie.
Narratorem jest 10-letni Joseph, żydowski chłopiec z Belgii, który próbuje odnaleźć się w realiach wojny. Początkowo chce zrozumieć, dlaczego Niemcy nie lubią Żydów, dlaczego nagle kwestia religii zrobiła się taka ważna, dlaczego muszą uciekać. Później Joseph, jak to dziecko, dostosowuje się i trwa.
Wraz z grupą innych dzieci ma szczęście - ukrywa go w swojej parafii ksiądz Ponse, pomaga mu też Mademosille Marcelle, pozornie szorstka kobieta, która zapłaci najwyższą cenę za swoje poświęcenie na rzecz ratowania maluchów.
Świat wojny jest tu przefiltrowany przez umysł dziecka, dlatego świetnie nadaje się do rozmów na temat Holocaustu. Poruszona tutaj kwestia religii jest bardzo ważna - Autor porównuje judaizm z chrześcijaństwem, ucząc w ten sposób tolerancji. Według mnie fragmenty książki, temu poświęcone są nieco drażliwe, bo wskazują na atrakcyjność katolicyzmu wobec judaizmu dla małych dzieci, a w głowie mam dyskusje na temat tego, za jaką cenę ratowano żydowskie dzieci (zmiana religii rodziła w nich kryzys tożsamości), ale nie trzeba się nad tym rozwodzić w rozmowie z młodymi czytelnikami.
Na tle kiczowatych, nieprawdziwych historii wojennych, "Dziecko Noego" to pozycja bardzo wartościowa.  Bohaterem książki jest Joseph na równi z księdzem Ponsem, który ukształtował chłopca, zasiał w nim ziarno pielęgnowania pamięci o tych narodach, nacjach i religiach, które ludzkość zniszczyła.
Eric-Emmanuel Schmitt jest autorem m. in. powieści "Oskar i Pani Róża" - zarówno ta książka, jak i "Dziecko Noego" powinny znaleźć się w polskim kanonie lektur obowiązkowych.

8 listopada 2021

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął

Całość mocno przypomina strukturę filmu "Forrest Gump" - głównego bohatera poznajemy jako stulatka, który ucieka z domu opieki. Postanawia iść, gdzie go oczy poniosą, co skutkuje 3 trupami, dwiema historiami miłosnymi i zyskaniem grona oddanych przyjaciół. Wszystko jest utrzymane w konwencji absurdalnego żartu. Akcja jest przeplatana retrospekcjami - poznajemy życie Allana Karlssona - ciężkie dzieciństwo, zamiłowanie do dynamitu, które okaże się punktem wyjścia i dojścia do wszystkiego co w życiu najlepsze i najgorsze, szereg perypetii z Einsteinem, Stalinem, Berią i Trumanem w tle.

To nowoczesna powieść, może trafić do młodego czytelnika.

30 października 2021

Cudowna studzienka. Baśnie polskie.


 Bardzo starannie wydana książka. Piękne ilustracje, baśnie nie zawsze znane. Język literacki, dla mnie ciut za bardzo. Niestety, dzieci szukają innych form, to prawdziwa sztuka nowocześnie napisać legendę lub baśń. Polecam jednak, bo to przyjemność mieć taką książkę w ręku i jeśli dzieciom kupować takie zbiorki - to proponuję właśnie ten.

24 października 2021

Mural z "Panem Tadeuszem" w Utrechce

Mural przedstawiający regał z ulubionymi książkami mieszkańców powstał w Utrechcie, już w 2019 roku. Autorzy graffiti - Jan Is De Man i Deef Feed - poprosili osoby, które mieszkają w okolicach ulic Mimosastraat i Amsterdamsestraatweg, aby przyniosły książki, które czytają. Znalazł się tam także "Pan Tadeusz". Poniższe zdjęcia ściągnęłam ze strony: http://obiektywniej.blogspot.com/2019/05/utrecht-obszerny-przewodnik-po-miescie.html 


 



18 października 2021

"Wszystkie kolory świata"

 "Wszystkie kolory świata" to zbiór opowiadań współczesnych polskich pisarzy, skupiony wokół tematu tolerancji dla różnorodności. Tytuł oczywiście stanowi parafrazę powiedzenia "wszystkie kolory tęczy". Niektóre teksty są bardzo odważne kulturowo. Należy do nich np. opowiadanie Joanny Jagiełło "Wszystkie moje śmierci" o 13-latce odkrywającej swoją lesbijską tożsamość. Poruszane zagadnienia często są tylko naszkicowane. Myślę, że mają za zadanie zmusić czytelnika do refleksji, pokazać mu, jak szkodliwe są stereotypy, np. w opowiadaniu "Miasteczko" tytułowe miejsce jest absurdalnie podzielone między mieszkańców o niebieskich i brązowych oczach, a w "Filipie" chłopiec nosi "babskie" sandały, bo kupiła je babcia, która już nie żyje. Franek nic sobie nie robi z wyzwisk kolegów. Inaczej reaguje Leon z utworu pt. "Leo", który nosi różowe trampki, bo tylko buty w takim kolorze mógł dostać w lumpeksie. Spora część zbiorku to opowiadania o przyjaźni, o wsparciu, o reagowaniu na przemoc, o źródłach przemocy. Całość ilustrowana jest nowoczesną grafiką, każde opowiadanie inną, co mocno ożywia tomik. Kolory nawiązują do barw tęczy.



Zbiór został podzielony na trzy części - teksty są ułożone w kolejności od najmłodszych do najstarszych czytelników. Wśród autorów znajdują się takie nazwiska jak: Michał Rusinek, Joanna Olech, Cezary Harasimowicz, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Adam Wajrak, Grzegorz Kasdepke. Teksty są zróżnicowane pod względem budowy, stylu i treści. Niektóre są moim zdaniem nudnawe lub przesadnie dydaktyczne, ale większość czyta się z ciekawością i przyjemnością.

Mnie najbardziej podobało się opowiadanie Joanny Olech pt. "Leo" oraz "Czort i żaba" Marty Kisiel. W pierwszym autorka doskonale uchwyciła chłopięcą fascynację piłką nożną i pokazała siłę przyjaźni, a wszystko opisała barwnym, dowcipnym językiem. Marta Kisiel natomiast rozbawiła mnie do łez fonetycznym zapisem wypowiedzi czorta, który ma wadę wymowy i bardzo chce się zaprzyjaźnić z pewną żabą. Ona w ogóle tego nie chce, więc jak tu osiągnąć kompromis? Można, a jak to zrobić? - trzeba przeczytać to opowiadanie :) 




17 października 2021

Kristen Gudsnuk, Nowa przyjaciółka

 


To komiksowa historia o jednej dziewczynce, która chciała mieć przyjaciółkę w nowej szkole. 

W szpargałach po babci znalazła magiczny notatnik - co w nim narysuje, to się materializuje. Dziewczynka rysuje przyjaciółkę. I tu się kończy sensowna fabuła. Potem jest coraz gorzej - głowa jakiegoś chłopaka, ściągnięta przez przypadek, on uosabia zło; dialogi są nielogiczne, a przekaz niby pozytywny - przyjaźń jest cenna, ale główna bohaterka zdobywa ją magią. Uważam takie utwory za niepotrzebne.

11 września 2021

"Folwark zwierzęcy" George`a Orwella

"Folwark zwierzęcy" to w moim odczuciu utwór wybitny. Czytałam i nie wierzyłam, że można tak genialnie uchwycić istotę dyktatury. Orwell krok po kroku obnaża mechanizm zniewolenia człowieka.
Treść jest prosta - zwierzęta na folwarku pana Jonesa dochodzą do wniosku, że są wykorzystywane i ogólnie dzieje im się źle: "człowiek jest jedynym stworzeniem, które konsumuje, niczego nie produkując". Na czele rewolucji stają świnie - Snowball i Napoleon. Ludzie zostają wygnani, zwierzęta rozpoczynają życie pełne sprawiedliwości, spokoju i równości. Jak nietrudno zgadnąć, wkrótce niektórzy zaczynają być równiejsi od innych...
Talent Orwella polega na tym, że zwięźle i prosto przedstawił sposoby wprowadzania rządów autorytarnych - kto co mówi, co się dzieje z niepokornymi, jak się manipuluje słowami. Klucz stanowi przede wszystkim przerwanie pamięci historycznej - jeśli zapomnisz, kim byłeś i co zdobyłeś, łatwo tobą manipulować. Społeczeństwa, które nie pamiętają wolności, nie dążą do niej. Może to truizm, ale należy go powtarzać.
George Orwell pokazał też, że łatwo jest zniewolić istoty głupie i niesamodzielne, ponieważ one potrzebują kogoś, kto powie im, co robić. Takie osobowości lubią też świat czarno-biały, nie pojmują odcieni.
Współczesnym dyktaturom trudniej jest się utrzymać, ponieważ ludzie mają dostęp do informacji z źródeł pozarządowych - a tego np. nie miały zwierzęta z "Folwarku zwierzęcego".
Krótka historia - powinna być lekturą obowiązkową.

28 sierpnia 2021

"Mała księżniczka" Frances Hodgson Burnett

Kocham tę książkę, ponieważ wiąże się z moim dzieciństwem. Byłam zachwycona "Małą księżniczką".


Przeżywałam problemy Sary, byłam przerażona tym, co jej się przytrafiło, podziwiałam za siłę ducha. Cały czas miałam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i tak się stało, choć nie w taki sposób jak myślałam. 

Książka doskonale ilustruje zasady życia społecznego obowiązującego dziewczynki w XIX-wiecznej Anglii, co stanowi jej niezaprzeczalną wartość. Nie wiem natomiast, czy współczesna czytelniczka poradzi sobie z językiem, stylem tej lektury. Narracja nieco się ciągnie, zanim dojdzie do jakiejś akcji, poprzedzają ją liczne opisy. Obawiam się, że "Mała księżniczka" w wersji oryginalnej odchodzi powoli do lamusa. Na pewno przydałoby się jej nowoczesne tłumaczenie. Nie zmieniałabym za to ilustracji - w w wykonaniu Antoniego Uniechowskiego są po prostu piękne.

3 sierpnia 2021

Złodziejka książek


 Nie sądziłam, że można wymyślić nowy sposób pisania o wojnie - myliłam się. 

Narratorem "Złodziejki książek" jest Śmierć, która opowiada nam o losach napotkanych przez Nią ludzi. Fabuła koncentruje się wokół tytułowej osoby - Liese, która w wieku 9 lat trafiła do rodziców zastępczych, ponieważ mama dziewczynki nie mogła się nią opiekować. Akcja powieści toczy się na przedmieściach Monachium. Liese, początkowo przerażona i naznaczona traumą podróży, podczas której wydarzyła się tragedia, stopniowo oswaja się z nowymi ludźmi i nowym otoczeniem. Do 1943 roku życie toczy się tak jak może w realiach wojny. Niektórym brakuje jedzenia, a niektórym nie, niektórzy chętnie zapisują się do NSDAP, a niektórzy wprost przeciwnie. Wielu  z nich to antysemici, ale wielu rozumie demagogię nazizmu. Mieszkańcy miasta handlują, kłócą się, kochają i nienawidzą. Liese odnajduje sposób na uporządkowanie sobie rzeczywistości - uczy się czytać. Wkrótce się okaże, że słowo czytane i pisane ma moc trzymania ludzi przy życiu. 

To specyficzna książka. Klasyczna narracja przerywana jest dygresjami - refleksjami Śmierci, Jej opowieściami o wykonywanej pracy, w treści pojawia się też inna książka - z rysunkami autora. Są też specyficzne wyliczanki - podsumowania lub zapowiedzi tego, co się wydarzy.

"Złodziejka książek" to w dużym stopniu powieść o miłości, przeplatana grozą wojny. Konkluzję odczytuję w ten sposób, że w ogólnym rozrachunku zawsze liczy się miłość, ona nas buduje. Kto ma serce dla innych, jak mówi narrator "należy do wiecznie ocalonych".

Fragmentami drażniły mnie niektóre metafory, ocierały się o kicz, ale muszę przyznać, że przez to książka nabiera poetyckiej aury, opowieść staje się oniryczna, a przez to uniwersalna. 

"Ona była złodziejką książek, której brakowało słów. Ale wierzcie mi: słowa były tuż-tuż, a gdy się pojawią, Liesel weźmie je w dłonie i będzie wyżymać jak chmury roniące krople deszczu".  

Język jest poszarpany, zdania rozwinięte, złożone, nasycone refleksyjnością sąsiadują z równoważnikami, urywanymi frazami, prostackim stylem. Może ma to oddać chaos opisywanego świata?

Na pewno interesująca i warta uwagi lektura.

18 lipca 2021

Zagadka hotelu Winterhouse

 Trzeci tom z cyklu. Nadal w hotelu Winterhouse dzieje się magia, a główna bohaterka - Elizabeth musi przeciwstawić się złu. Najgorsze, że nastolatkę też pociągają czarodziejskie sztuczki. Czy dziewczynka temu podoła?



Dla miłośników fantastyki z motywami czarnej magii. Doceniam język tego cyklu, literackie sformułowania, płynną narrację. Książka jednak nie jest specjalnie odkrywcza ani bogata psychologicznie.

11 lipca 2021

Nie ma tego złego Marcin Mortka


Udane fantasy dla 16+ - ze względu na wulgaryzmy i przemoc. Fabuła powieści Marcina Mortki to skrzyżowanie Tolkiena i Flangana z Sapkowskim, wyszło naprawdę nieźle. Grupa... hm..., rzezimieszków (?) - Kociołek (człowiek), Urgo (człowiek/rycerz), Zwierzak (goblin), Eliah (elf), Żychłoń (człowiek/guślarz) wynajmują się do roboty, która okazuje się nieco inna niż myśleli. Mieli sprawdzić, kim jest Gwidon - rycerz, z którym romansuje księżna Yanna i czy ma on coś wspólnego z zaginięciem wozów i statków oraz ich załóg. Stopniowo okazuje się, że bohaterowie zadarli z silniejszymi od siebie. Książka skrzy się dowcipem słownym i sytuacyjnym, język jest bogaty i bez błędów. Przesłanie - przyjaźń i miłość to podstawa w życiu. Polecam.

7 lipca 2021

Sekrety hotelu Winterhouse

 


Druga część cyklu o Elizabeth i hotelu Winterhouse nie zaskakuje niczym nowym. Pogłębieniu ulegają wątki związane z czarną magią, co oznacza, że zwolennicy takich książek się ucieszą, pozostali nie muszą tego czytać. Elizabeth przebywa w hotelu w czasie Bożego Narodzenia i odkrywa, że w budynku znajdują się tajne drzwi, nad każdymi wrotami umieszczono zagadki. Kto je rozwiąże, ten... no właśnie, co? Znajdzie skarb? Niekoniecznie. 

Tylko dla nastoletnich miłośników fantastycznych powieści grozy.

5 lipca 2021

Killer T Roberta Muchamore`a


 Książka dla młodzieży 14+. Historia zaczyna się fascynująco - w szkole, do której chodzi Harry i Charlie, dochodzi do wybuchu; ktoś podłożył ładunek w szafce szkolnej lidera szkolnej drużyny sportowej.  Harry, który marzy o tym, aby zostać dziennikarzem, tak dobrym i tak sławnym jak jego mama, nagrywa akcję ratunkową i wrzuca do sieci. Zarabia na tym kosmiczne pieniądze. W trakcie śledzenia wydarzeń w szkole dociera do Charlie, która przyznaje mu się do tego, że to ona skonstruowała ładunek... Niepodziewanie akcja przeskakuje na zupełnie inne wątki - w mieście szaleje wirus wyprodukowany w laboratorium w Londynie (tytułowy Killer T). Ludzie masowo umierają, trzeba nosić maski, dezynfekować przedmioty, obowiązuje ścisła kwarantanna. Skądś to znamy? Książka ukazała się w 2018 roku w Wielkiej Brytanii, w 2019 w Polsce. Widać produkt chwili, co nie jest zarzutem, tylko stwierdzeniem faktu. 

Akcja biegnie dalej, i to w kolejnym, niespodziewanym kierunku.  Pojawia się mafia, pogonie, strzelanina oraz ... modyfikacje genetyczne. 

Psychologii postaci nie ma tu żadnej, ale całość jest interesująca. Stanowi próbę stworzenia wizji naszej przyszłości - nie za ciekawej.  Ludzkość brnie w ulepszanie swojej biologii, za nic mając zagrożenia z tym związane,  a głębokość podziału na biednych i bogatych można porównać do głębi Rowu Mariańskiego.  Nadal jednak szukamy miłości i przyjaźni, co stanowi niejakie pocieszenie. 

Wątek wirusa przeplata się z całością, w wiadomościach w sieci podaje się informacje jaki wirus mutuje, jakie maski są najlepsze itp. 

Książka na teraz i nic więcej. 

29 maja 2021

Hotel Winterhouse


 Dobrze się czyta tę powieść. Na razie poznałam I część, są jeszcze dwie. Klimatem nieco przypomina "Harrego Pottera". Główna bohaterka, Elizabeth Somers, jest wychowana przez ciotkę i wuja. Rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Elizabeth nie przepada za wujostwem, z wzajemnością. Oni tylko oglądają telewizję, a dziewczynka uwielbia książki i łamigłówki. Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, opiekunowie wykupują Elizabeth świąteczny pobyt w Hotelu Winterhouse. Szybko wychodzi na jaw, że ktoś im za to zapłacił. Kto i z jakiego powodu? Elizabeth czuje się w hotelu szczęśliwa. Poznaje Fredda, z którym łączy ją pasja tworzenia anagramów. Zaprzyjaźnia się także z właścicielem pensjonatu - panem Norbridge. W hotelu przebywa masę osób, czas spędzają na wycieczkach po okolicach, jeżdżeniu na nartach, oglądaniu filmów, słuchaniu wykładów i wypożyczaniu książek z ogromnej biblioteki. Myślę, że jest to miejsce, o jakim marzą wszyscy czytelnicy :) Stara, wielopiętrowa biblioteka, wypełniona po brzegi. I z tym miejscem wiążą się pewne niewytłumaczalne zjawiska, jakich doświadcza Elizabeth. Wkrótce okazuje się, że nie wszyscy są tymi, za jakich się podają. Na scenę wkracza magia. 

Nie są to do końca moje klimaty. Wolę klasyczne powieści przygodowe, obyczajowe, czy kryminalne. Kiedy ja miałam 11 lat, na rynku nie było takiej fantastyki. Tutaj nie podobają mi się elementy czarnej magii, bardzo subtelnej, ale jednak. Mojej córce się podobało :) Książka jest napisana ładnym językiem, bez zbędnych uproszczeń czy kolokwializmów. Każdy rozdział rozpoczyna się anagramami, całość zdobią charakterystyczne czarno-białe ilustracje autorstwa Chloe Bristol.

1 maja 2021

Król Maciuś I Janusza Korczaka

 


Poprzedni mój wpis dotyczył Klu-Klu, ale przecież wypada napisać kilka słów o samym "Królu Maciusiu I" Janusza Korczaka. 

Powieść przeczytałam po raz pierwszy. Ciągle o niej słyszałam, więc postanowiłam omówić ją w szkole z moimi dziesięcioletnimi uczniami. Kiedy sama ją przeczytałam, wystraszyłam się, że dzieciom się nie spodoba, że nie zrozumieją, o co chodzi, że narracja okaże się za trudna. Myliłam się. Oprócz oczywiście kilku niezadowolonych uczniów - no cóż, jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził - reszcie lektura przypadła do gustu. 

Trudno napisać książkę z perspektywy dziecka, ale Januszowi Korczakowi udało się. Narracja jest pełna zaskakujących zwrotów i komentarzy, trochę przypomina strukturę snu, w której wszystko może się zdarzyć. I tutaj tak jest: w pewnym kraju, który jest i nie jest przedwojenną Polską, mały Maciuś zostaje królem. Nie umie jeszcze nawet czytać i pisać. Ministrowie bardzo się z tego powodu cieszą, bo nikt im nie będzie przeszkadzał w rządzeniu i sami mogą pić wino, a Maciusiowi kazać  podawać tran. 

Maciuś dorasta. Kiedy ma 10 lat idzie na wojnę, którą wypowiedzieli mu trzej królowie. Potem próbuje uporządkować sprawy w państwie, przez chwilę zamyka ministrów w więzieniu. Nie chce być jednak tyranem, więc ich wypuszcza. Z czasem dowiaduje się, że ma nie tylko przyjaciół, ale i wrogów - szpiegów i królów, którzy chcą podbić jego państwo. Maciuś I jest dobrą i przyjacielską osobą. Lubi "smutnego króla" i murzyńskiego króla Bum-Drum, odwiedza tego ostatniego w Afryce (która nie jest prawdziwą Afryką) i zbiegiem okoliczności sprawia, że czarnoskórzy przestają być ludożercami. W powieści nazywani są Murzynami i od tego się nie ucieknie. Dzieciom wystarczyło powiedzieć, że książka wydana została w 1922 roku i wówczas tak się mówiło, a dzisiaj nie wypada, podać przykłady językowego rasizmu i tyle. Dzieci są bardzo otwarte i wystarczy im wytłumaczyć o co chodzi. Tak jak mówił Korczak, dziecko to człowiek. I to bardzo widać w powieści. Maciuś I ogłasza reformę - powstaje sejm dziecięcy, każde dziecko otrzymuje łyżwy i cukierka codziennie, raz w roku dzieci jadą na wypoczynek na wieś. Nie wszyscy są z tego zadowoleni - i to zarówno po dziecięcej, jak i po dorosłej stronie. Bo rządzenie ludźmi to odpowiedzialna i trudna sprawa. I o tym też jest ta książka. O mechanizmach władzy, roli konstytucji i sejmu.... 

"Król Maciuś I" to powieść momentami groteskowa, przerysowana i na pewno paraboliczna. Inaczej ją przeczyta dorosły, inaczej dziecko. Bardzo dobra książka, ale wymaga przygotowania, zanim ją polecimy dzieciom. Musimy być  gotowi na pytania o rasizm, równouprawnienie, prawa i obowiązki dzieci i dorosłych, o przyczyny wojen, o dyktaturę i demokrację. 

25 kwietnia 2021

Czarnoskóra polska Pippi - Ależ ta czarna dziewucha jest zuch - no!

Tytuł mojego wpisu to cytat z "Króla Maciusia I" Janusza Korczaka. Przeczytałam tę książkę po raz pierwszy w życiu i odkryłam Klu-Klu - czarnoskórą przyjaciółkę Maciusia I. Klu-Klu to córka króla Bum-Druma, która samodzielnie, ukryta w klatce z małpkami, przyjechała do Maciusia I. Klu-Klu jest mądra, pracowita, dobrze zorganizowana, chętnie się uczy, doskonale biega i skacze po drzewach. Nie chce zostać z plemieniem ojca, widzi potrzebę zmian i chce zostać w kraju białych. Maciusiowi bardzo się to podoba, mówi, że on jest reformatorem w swoim kraju, a Klu-Klu będzie reformatorką w swoim. Bum-Drum chętnie na to przystaje, bo inteligencja i charakter córki przyprawiają go o ból głowy. 

"Król Maciuś I" został wydany w 1922 roku. To książka o mechanizmach sprawowania władzy, odpowiednia dla dzieci i dorosłych, może nawet przede wszystkim dla dorosłych. Z tą książką jest podobnie jak z "Akademią pana Kleksa" - powinny być lekturami w klasie ósmej lub w szkole ponadpodstawowej. To przykłady groteskowych, surrealistycznych ujęć rzeczywistości międzywojennej. Pojawiają się tam jednak uniwersalne problemy i tematy: wojna, władza, przemoc, zasady rządzące określonym środowiskiem, relacje dziecko-dorosły, kwestie związane z rozwojem technologicznym, strachem człowieka przed robotem i jeszcze wiele innych. W powieści Korczaka jest jeszcze temat równouprawnienia i rasizmu. Janusz Korczak w ironiczny, a często też sarkastyczny sposób pokazuje rasizm białych w latach 20. XIX wieku. Młody Maciuś nie ma kłopotów z partnerskim traktowaniem czarnoskórych, w tym dziewczynki - Klu-Klu. 

Przyznam, że fragmentami powieść jest szokująca - opinie białych ministrów na temat "dzikości" czarnoskórych, opisy tego, jak czarnoskórzy odgryzają innym palce, puszczają bąki, a przede wszystkim są ludożercami - można odnieść wrażenie, że to rasistowskie. Jednak po lekturze całości widać, że pozytywnymi bohaterami są czarnoskórzy i Maciuś I. A Klu-Klu to chyba pierwsza w literaturze polskiej czarnoskóra dziewczynka - wzór do naśladowania. Oprócz zalet, które wymieniłam wcześniej, jest odważna i miła, ma też smykałkę do nauczania innych. Potrafi najlepiej z wszystkich dzieci rzucać kamieniami, strzelać z łuku, zbierać grzyby i orzechy. Klu-Klu nie spodobał się jeden z pomysłów, który pojawił się jako wniosek na sejmie dziecięcym - jeden z chłopców nie chciał, aby były dziewczynki i żeby miały mniej kieszeni w ubraniu niż chłopcy. Klu-Klu pojechała z Maciusiem I na posiedzenie sejmu i wygłosiła mowę, w której skrytykowała chłopców. Ci nie wytrzymali i zaczęli ją wyzywać, używając rasistowskich argumentów, a potem jeden z nich - Antek - rozpoczął bójkę z tymi, którzy chcieli zaprowadzić porządek. Klu-Klu, patrząc jak fatalnie się biją, doskoczyła do Antka, rozbiła mu nos i wybiła zęby. Potem udzieliła ledwo żywemu pomocy i przeprosiła za zęby" 'O, nasze dzieci są znacznie silniejsze od białych" :) :) :)  

Nie wiadomo, co się dzieje z Klu-Klu na końcu książki. Nie czytałam drugiej części powieści pt. "Książę Maciuś na bezludnej wyspie", ale będę musiała, bo jestem bardzo ciekawa, co się stało z dzielną i mądrą Klu-Klu. 

14 marca 2021

Mikołajek

 


Zbiór opowiadań pt. "Mikołajek" opublikowano po raz pierwszy w 1956 roku , ale w ogóle się nie zestarzały. Bohaterem jest 8/9-letni chłopiec, sympatyczny, miły i życzliwy chłopiec. Ma wielu kolegów, m.in. Alcesta, który ciągle je; Rufusa, który lubi pieniądze, Gotfryda, Euzebiusza. Mikołajek bardzo lubi panią wychowawczynię, nieco mniej pana Rosoła. Nie przepada za Anniaszem, pupilkiem nauczycielki. Chce się ożenić z Ludeczką, która łobuzuje.

Wszystkie opowiadania są zabawne, kreślą obraz relacji koleżeńskich i rodzinnych. Pan Gościnny, pochodzenia polsko-ukraińskiego, tak na marginesie, z ogromną swadą pokazuje świat szkoły i domu Mikołąjka. Dla nauczycieli opowiadania mają dodatkowy walor – ktoś pisze o tym, jak trudny i wymagający jest ich zawód. Opisy zachowań małych chłopców, którzy bardzo starają się spełnić życzenia swojej wychowawczyni, są kapitalne.

W opowiadaniach odzwierciedlono zwykłe życie – rodzice Mikołajka kłócą się, co nie przeszkadza im się kochać, mają swoje słabostki, ale dzieci są dla nich najważniejsze, reagują czasem nerwowo, czyli normalnie. Nie ma tu zadęcia, rywalizacji dziecko-dorosły. Jest dużo o przyjaźni, miłości, życzliwości. Bardzo mądra i zabawna seria.

10 marca 2021

Wyspa mojej siostry

 

Książka otrzymała I nagrodę w kategorii 10-14 lat w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren organizowanym przez Fundację "ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom". 

Porusza temat obecności w rodzinie dziecka "innego", w tym wypadki - jak sugeruje autorka - z zespołem Downa. 

Akcja rozgrywa się we współczesnym mieście. Dwie siostry - Marysia i Pippi mieszkają razem z tatą. Mama zmarła. 

Pippi jest starsza metrykalnie od Marysi, ale młodsza emocjonalnie. Pippi jest duża i otyła, nie znosi zmian, połyka głoski, gdy je wymawia i odbiera świat niewerbalnie, czuje go, a nie - rozumie. 

Narracja jest retrospektywna - Marysia opowiada nam o dzieciństwie z Pippi, o wspólnej lekcji w szkole, o tym, jak Pippi rozdawała drożdżówki. Dziewczynka jest przedstawiana naturalnie, nie ma wzbudzać szalonej sympatii, moim zdaniem ma raczej pokazać, że życie z taką osobą nie należy do łatwych. trudno nawet powiedzieć, czy Marysia, Pippi i jej tata są szczęśliwi. Świat Pippi jest dla nas zamknięty, obserwujemy jej zachowania oczami Marysi. Ogólnie wydźwięk tej książeczki jest smutny. Przez całość przewija się metafora tytułowej wyspy - wszyscy jesteśmy taką wyspą, nie zawsze można przerzucać pomosty, a jeśli nawet - to nie zawsze chcemy, aby ktoś do nas przyszedł. 

Nie podoba mi się to, że Pippi nie ma swojego imienia, a nawiązanie do Pippi z powieści Astrid Lindgren jest według mnie naciągane. Brak imienia to dla mnie brak tożsamości, teraz tak sobie myślę, że może o to chodziło? A może o uniwersalność? Zastrzeżenia mam też do narracji - fragmentami przez Marysię przebija dorosły. 

Ogólnie polecam. Bardzo dobrze, że powstaje taka literatura. 

28 lutego 2021

Marzenie w białe groszki

Sympatyczna lektura dla 11+. Bohaterką jest 13-letnia Andrew, która mieszka z mamą w małym miasteczku w Wielkiej Brytanii. Mama nastolatki prowadzi sklepik z używaną odzieżą. Andrew cierpi z tego powodu, ponieważ musi ubierać się w okropne, śmierdzące stare rzeczy. Koleżanki-modnisie nazywają ją "Szmaciarą". Andrew przyjaźni się z Carrie i "Steve" – każda z nich ma swoje kompleksy i problemy do pokonania. Tata Carrie zmuszą ją do uczestnictwa w obozach odchudzających, "Steve" jeździ na wózku.

Andrew marzy o zakupach w centrum handlowym, ale to jest dla niej nieosiągalne nie tylko ze względu na poglądy mamy – miłośniczki stylu vintage, ale przede wszystkim ze względów finansowych. Pewnego dnia Andrew odkrywa, że ma żyłkę do interesów. Próbuje przekonać mamę do zmian w sklepie, ale to okazuje się bardzo trudne. W sukurs przychodzą Andrew koleżanki oraz Thomas, chłopak z baru, w którym czasem je Andrew. Thomas ma swoje tajemnice i problemy.

Cała historia kończy się bardzo pozytywnie, ale bez lukru. Andrew przekonuje się, że nie zawsze układa się w naszym życiu tak jak byśmy chcieli. Świat został przedstawiony realistycznie, dorośli starają się jak mogą, są zwykli, normalni. Przekaz jest prosty: walcz o swoje marzenia i korzystaj z pomocy przyjaciół.

22 stycznia 2021

Kamienie na szaniec Aleksander Kamiński

 

Polecam wydanie to samo, co na zdjęciu, ponieważ zawiera wiele informacji i zdjęć uzupełniających wiedzę  o Alku, Rudym i Zośce. "Kamienie na szaniec" to literatura reportażowa, lekko literacko zabarwiona relacja o chłopakach walczących o naszą wolność w okresie II wojny światowej. Bardzo szczegółowo opisano działania Małego Sabotażu, ale także ogólnie życie podczas okupacji - jak sobie radzili Polacy. Książka jest bardzo skupiona na trzech młodych mężczyznach, dzisiaj inaczej się pisze o wojnie, mnie brakuje relacji o życiu matek, koleżanek i dziewczyn bohaterów, ale to oczywiście nie umniejsza znaczenia "Kamieni...".

Tajemniczy ogród Frances Burnett

 


Książka, która powstała 100 lat temu, ale nadal jest atrakcyjna. Uniwersalny temat - samotność dziecka, dziwni dorośli i tajemnica... 

Jedenastoletnia Mary Lennox traci rodziców, umierają na cholerę. Z Indii wraca do Anglii, do jedynego wuja - pana Archibalda Cravena. Mary jest rozkapryszona i niegrzeczna. Trudno się dziwić, nikt jej do tej pory nie kochał... Mary samotnie przemierza park wokół ogromnej posiadłości Cravenów. Sam dom także jest potężny i tajemniczy. Ma ponad 100 pokoi, a czasami z głębi domiszcza dobiegają niepokojące dźwięki.... Pewnego dnia Mary dowiaduje się przypadkiem o istnieniu ogrodu, zamkniętego na klucz od 10 lat....

Książka powstała dawno, dlatego sposób narracji może być nużący dla współczesnych dzieci, ale szybko to przeskakują, wiem z doświadczenia. Lektura zbiera same dobre recenzje. Stanowi doskonałą okazję do rozmów o relacjach rodzinnych, o tajemnicach i potrzebach dzieci. Polecam.

5 stycznia 2021

A to historia! Opowiadania z dziejów Polski

 

W pewnej bibliotece mieszkają trzy mole książkowe: Historynek, Wierszynek i Militarek. Często się kłócą, a ich dialogi są bardzo zabawne. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami - historią, poezją i utworami wojennymi - przegryzają się przez książki i dzielą się swoją wiedzą. Z utworu pana Kazimierza Szymeczko dowiemy się m.in. co się działo w Polsce w 966 roku, jak przebiegała bitwa pod Cedynią i Wiedniem, co wynaleźli Polacy, w jakich okolicznościach powstał hymn i Solidarność, w jaki sposób doszło do powstania ZSRR. Jest też Biskupin, zakończenie II wojny światowej, Kochanowski, powstanie w getcie, obrady Okrągłego Stołu. Duża porcja wiedzy o historii Polski podana w lekki sposób. Oto próbka dialogu:

  - Dawne dzieje przypominają mi drzwi - Militarek poprawił pas. 

- Takie twarde? - próbował zgadnąć Wierszynek. 

- Nie, stale zamknięte. I cały czas próbujemy je otworzyć i zajrzeć do wewnątrz. 

Albo: 

- Wyglądasz, jakbyś się miał rozpłakać - Militarek spojrzał na pociągającego nosem Wierszynka. 

- Zjadłem dwa treny Jana Kochanowskiego i tak mi smutno....

- Nic dziwnego. Jan z Czarnolasu napisał je po śmierci swojej córki, Urszulki. (...)

- Nie należy przesadzać z literaturą staropolską - pokręcił głową Historynek. - Może przegryziesz jakąś fraszkę? To ci poprawi humor. 

Duży atut tej książki to informacje na temat najnowszej historii, dzisiaj mało które dziecko wie, co to był stan wojenny, cenzura, komunizm. Moje wątpliwości budzi sprawa adresu czytelniczego - nie umiem wyczuć dla jakiego to wieku, na pewno 8+, a później to już chyba kwestia zainteresowania tematem - historią. Całość okraszają zabawne komiksowe rysunki.