Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry Potter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry Potter. Pokaż wszystkie posty

20 maja 2017

Harry Potter i przeklęte dziecko

Czegoś takiego jeszcze w historii literatury dla dzieci i młodzieży nie było. Harry Potter i przeklęte dziecko ma formę dramatu przeznaczonego do wystawienia na scenę. Jest podział na akty i sceny, didaskalia, a na końcu spis obsady przedstawienia oraz pełen spis osób biorących udział w produkcji spektaklu. Jego premiera miała miejsce w Palace Theatre w Londynie 30 lipca 2016 roku. Scenariusz napisał Jack Thorne, przedstawienie wyreżyserował John Tiffany. Obaj panowie oraz J.K. Rowling są podawani jako Autorzy tego scenicznego sequela, którego akcja rozpoczyna się 19 lat po zwycięstwie Harrego Pottera nad Voldemortem. Ta książka świetnie nadaje się do omówienia na lekcji jako przykład dramatu. W szóstej klasie wymaga się od polonisty, aby wytłumaczył dzieciom co to jest epika, liryka i dramat. Ten ostatni rodzaj literacki mamy przedstawić na przykładzie utworów Aleksandra Fredry. Naprawdę świetny pomysł 😉 Natomiast doskonale nadaje się do tego Harry Potter i przeklęte dziecko. Dodam tak na marginesie, że w klasie 4. warto poruszyć temat, korzystając z Malutkiej Czarownicy Otfrieda Preusslera.
Harry Potter i przeklęte dziecko bardzo miło mnie zaskoczył. Po siódmym tomie trochę się zmęczyłam. Tymczasem tutaj są stare wątki, ale pogłębione. Jest motyw przyjaźni, lecz dotyczy przede wszystkim konfliktu na linii ojciec-syn. Jest motyw znikania, przenoszenia się w miejscu i czasie, ale w ogóle nie służy zabawie itd. Utwór jest w gruncie rzeczy poważny, raczej dla czytelnika 12+. 
W  ósmej części cyklu - bo tak prezentuje to Wydawca na okładce książki - Harry Potter zbliża się do 40. Z Ginny Weasley doczekał się trójki dzieci, w tym krnąbrnego Albusa, bardzo podobnego w tym do sławnego taty. Albus Sewerus (po kim imiona? 😀) nie potrafi dogadać się z ojcem, ministrem magii. Ciąży mu sława taty oraz jego niechęć do rodziny Draco Malfoya. Tymczasem Albus zaprzyjaźnia się z synem Draco, Scorpiusem. Tak jak i on, od Tiary Przydziału otrzymuje przydział do domu Slytherin. Dopiero wówczas Harry mu zdradza, że Tiara wahała się kiedyś, czy i on nie powinien tam trafić. To wyznanie jednak nie pomaga wzajemnym relacjom ojca i syna. Zbuntowany Albus uważa, że Harry powinien udostępnić Amosowi Diggory`emu zmieniacz czasu, dzięki któremu będzie można przywrócić życie Cedrikowi. Uważa, że tata popełnił przed laty błąd, który teraz można naprawić. Albus razem ze Scorpiusem i Delphie, bratanicą Amosa, postanawiają zaryzykować.
Szybko okazuje się, że zmieniacz czasu przenosi ich w światy równoległe. Motyw "efektu motyla" znowu świetnie się sprawdził. Ostatecznie świat czarodziejów ponownie staje przed wyborem: pokonać czarne moce czy zginąć. Szokiem dla wszystkich jest fakt, że Voldemort miał dziecko z Bellatriks Lestrange. To tytułowe "przeklęte dziecko", które próbuje przywrócić tatę do życia. W ósmej części dużo jest niezrozumianych i skrzywdzonych dzieci. Autorzy - tak mi się wydaje - próbują przekazać tezę, że nie mamy wpływu na to jacy są nasi rodzice, i że najczęściej krzywdzą własne dzieci, bo nie mieli dobrych wzorców albo są obciążeni własnymi traumami. Harry Potter przeprowadza trudną rozmowę z Dumbledorem, podczas której pada wiele gorzkich słów: "Zawsze, kiedy kochałem, krzywdziłem"; "Okazałem się równie złym ojcem dla niego, jak pan dla mnie"; "Byłem ślepy. Właśnie taka jest miłość". Harry Potter i przeklęte dziecko bardzo mi się podobało, ale wydźwięk całości jest dla mnie bardzo smutny. Mimo pozytywnego zakończenia: znowu wygrywa Dobro, przyjaźń chłopców przechodzi próbę czasu, dawni wrogowie się jednoczą, synowie porozumiewają się z ojcami, a miłość rodzicielska jest w stanie pokonać siły ciemności. Jednak na przykładzie losów Harrego i Cedrika, Malfoya, Nevilla pokazano, że śmierci nie cofnie nawet magia, że prawdziwe, immanentne zło nigdy nie umiera;  że powiedzenie "czas goi rany" nie sprawdza się w przypadku, kiedy tracimy ukochane osoby. W ósmej części życie Harrego zatacza koło, jest on świadkiem śmierci swoich rodziców. Musi to przeżyć, aby pokonać Voldemorta. Na pewno to symboliczna scena, metaforyczne przyjęcie świadomości o nieodwracalnym odejściu, bolesna chwila dojrzewania, konieczna, aby zrozumieć siebie i swoje dzieci. Przez całość przebija przekonanie, że nie zawsze miłość wystarcza, aby być z drugim człowiekiem, zrozumieć go, że miłość czasem - paradoksalnie - uniemożliwia porozumienie. Nie jest sama w sobie wartością. To od ludzi zależy w co ją przekształcą. Po lekturze został we mnie smutek Harrego, Nevilla, Snape`a, Draco Malfoya, Amosa Diggory`ego. Zawsze za mocną stronę cyklu o Harrym Potterze uważałam fakt, że bohaterowie nie są papierowi ani cukierkowaci. Jednak w ósmej części zyskali dopiero taki ostateczny szlif - psychologia postaci została wzbogacona i poszerzona. Naprawdę, jak to robią ci anglosascy pisarze, że ich książki dla dzieci i młodzieży są równocześnie lekkie i poważne, smutne i wesołe, głębokie, ale nie tak, aby utonąć? Na szczęście mamy już swojego Szczygielskiego... 😃
Przeczytałam całość w jeden wieczór. Genialny jest pomysł, aby poprzez formę dramatu scenicznego ominąć opisy i skupić się tylko na akcji. Ciekawe jak wyglądają na scenie pojedynki z fruwaniem w powietrzu?
Autorzy bardzo sprawnie powiązali wątki z poprzednich części, nie umiem jednak ocenić, czy ktoś, kto nie czytał poprzednich tomów, połapie się o co chodzi?
W każdym razie dzieło Johna Tiffany`ego, Jacka Thorne`a oraz J.K. Rowling od lipca 2007 roku zdobyło 22 nagrody teatralne w Wielkiej Brytanii, w tym w Evening Standard Best Play Award. Na 22 kwietnia 2018 roku zapowiedziano jej premierę na Brodwayu w Nowym Jorku. No cóż, gdyby nasza młodzież miała chodzić do teatru na takie sztuki, zamiast na Zemstę Aleksandra Fredry, to w przyszłości nie byłoby tak kiepsko z naszym teatralnym wykształceniem jak jest dzisiaj.





13 maja 2017

Harry Potter i insygnia śmierci

Książkę otwiera tekst: Dedykacja tej książki jest rozszczepiona na siedem cząstek: dla Neila, dla Jessiki, dla Davida, dla Kenzie, dla Di, dla Anne, i dla Ciebie, jeśliś wytrwał z Harrym aż do końca. 
Kolejna strona zawiera motta: z Orestei Ajschylosa i Nowych owoców samotności Wiliama Penna. Ambitnie i ... niepokojąco. Oresteja to przecież tragedia oparta na motywie zabójstwa męża przez żonę, a Arystoteles mocno akcentował w tej sztuce kwestie moralno-religijne. Natomiast Wiliam Penn był jednym z propagatorów wspólnoty religijnej określanej jako "kwakrzy". Ważne były dla nich kwestie objawienia i kontaktu z Bogiem. 
Insygnia śmierci to ostatnia, siódma, część cyklu o Harrym Potterze, napisana przez J.K. Rowling. Wątek główny dotyczy polowania Voldemorta na Harrego, a także na innych członków Zakonu Feniksa. Czarny Pan przystępuje do ostatecznego ataku. Powieść kończy się bitwą całego czarodziejskiego świata z wyznawcami Voldemorta, stoczoną w Hogwarcie. Cykl o Harrym jest przeznaczony dla młodszej młodzieży i kończy się dobrze dla głównych bohaterów, chociaż Autorka przez ponad 700 stron co rusz sugeruje, że Harry nie zdoła pokonać Voldemorta. W trakcie walk giną inne postacie, z którymi Harry się zaprzyjaźnił i którzy de facto poświęcili życie dla niego. Umiera jeden z Weasleyów, a rozpacz pani Weasley chwyta ze serce. Motyw matczynej miłości dotyczy także... pani Malfoy, matki Draco. Zdradzę tutaj, że podczas decydującego starcia, bardzo widowiskowego zresztą, Narcyza Malfoy, aby ocalić swojego syna, pomaga Harremu. Rzec by można, że to ona ratuje świat... Bardzo ciekawy zabieg. 
Wracając do bitwy. Dochodzi do niej wreszcie i opis przypomina bitwy z Narnii, ale to chyba oczywiste, skoro i tu, i tam udział biorą centaury, olbrzymy, skrzaty itd. Uważam, że trochę Autorka przeciągała wszystko, a potem, deux ex machina. Szast, prast i koniec. Przyszło mi do głowy, że jeśli tak łatwo można było pokonać Voldemorta, to po co było aż 6 tomów, aby go wykończyć? Oczywiście, to pytanie retoryczne :) 
Harry Potter, czarodziej wszech czasów, zabił Voldemorta. W trakcie 6 części ostatecznie dojrzał: naznaczony sieroctwem, wychowywany przez okropną rodzinę, miotany wyrzutami sumienia z powodu tych wszystkich, którzy dla niego umarli; niepewny, czy poradzi sobie z odpowiedzialnością Wybawcy, przeżywający rozterki miłosne, doświadczający rozczarowań dotyczących przyjaźni i przyjaciół, wątpiący w autorytety... - portret bogaty, oprawiony w ramki magii i walki Dobra ze Złem. Ciekawi mnie, czy Harry Potter przetrwa próbę czasu, czy za 20 lat też będzie znany? Przypuszczam, że tak, przynajmniej jako hasło, tak jak dzisiaj Winnetou, Tomek Sawyer, Piotruś Pan. Funkcjonują jako pewne symbole - epoki, postaw, charakterów. Harry Potter to chłopiec zwykły-niezwykły: nieśmiały, skromny, raczej leniwy, uczący się o tyle o ile trzeba. Tymczasem przeznaczenie/fatum/los każą mu się zmierzyć z Czarnym Panem. I przepis na współczesnego hero gotowy :) 
Motta zamieszczone w Insygniach śmierci wydają mi się na wyrost. Ponownie - pisałam już o tym przy poprzednich częściach - zakłócają adres czytelniczy. Jest tu co prawda i zemsta, i morderstwa, i objawienia, ale kaliber nie ten, wiekowo, żeby się już nie czepiać. 
Insygnia śmierci trochę męczyłam, te 700 stron z hakiem nie płyną wartko. Za dużo opisów, za dużo rozwlekłych wiwisekcji wnętrza bohaterów. Jak się domyślam, J.K. Rowling zobowiązała się do obszernego dzieła i  z zadania wywiązała się rzetelnie :) 
Wspomnę na koniec, że w cyklu o Harrym Potterze podstawową rolę odgrywa motyw rodziny: mamy tutaj ogromny wybór relacji rodzinnych, nigdy nie są one cukierkowe, często nasuwają smutne refleksje. 
Cieszę się, że przeczytałam wszystkie części autorstwa J.K. Rowling. Podziwiam ją za to, że stworzyła tak ciekawą postać literacką jak Harry Potter. 
Przede mną dzieło Jacka Thorne`a Harry Potter i przeklęte dziecko. 

6 maja 2017

Harry Potter i Książę Półkrwi

Za mną szósta powieść z cyklu. Początek ciekawy i znów nietypowy: w gabinecie mugolskiego premiera Wielkiej Brytanii pojawia się minister magii Knot. Premier jest zdezorientowany i niezadowolony. W kraju nasilają się zjawiska pełne agresji: napady na ludzi, morderstwa, dziwne zjawiska przyrody. Dowiadujemy się, że wszystkiemu jest winien Voldemort. W następnym rozdziale Autorka serwuje kolejne uderzenie: w gabinecie Snape`a Narcyza Malfoy i jej siostra Bella naradzają się co robić po powrocie Voldemorta. Narcyza prosi Snape`a o ochronę syna... Niewątpliwie nadal tkwimy mocno w czarnej magii. 
Harry ma 16 lat i jest nazywany w "Proroku Codziennym" Wybrańcem. Skojarzenia są oczywiste i ten wątek poprowadzony jest konsekwentnie. Harry ma uratować walący się w gruzy świat czarodziejów. Po drodze ma mnóstwo wątpliwości,  ostatecznie jednak podejmuje decyzję, że musi sam stawić czoła Czarnemu Panu.
W szóstej części akcja pędzi szybko. Narasta konflikt między Harrym i Draco Malfoyem, Hermiona i Ron zostają aurorami; znowu dużą rolę odgrywa "księga" - podręcznik do eliksirów, kontynuowany jest też wątek miłosny - Harry dojrzewa i przekonuje się, że to Ginny Weasley jest dla niego odpowiednią dziewczyną . Bill Weasley zaręcza się z piękną Fleur, z czego niezadowolona jest pani Weasley. Akceptuje przyszłą synową dopiero po wypadku Billa. Mimo okropnego pokiereszowania Fleur nie ma zamiaru zostawić narzeczonego. Tym przekonuje przyszłą synową. Natomiast Ron i Hermiona ciągle nie potrafią się porozumieć. Ron przechodzi inicjację miłosną - przez kilka stron ciągle całuje się z Lavender. Wątek miłosny nieco rozbija adres czytelniczy. Z tego co wiem, odbiorcami Harrego są głównie dzieci w wieku około 10 lat, a dla nich zawirowania miłosne bohaterów nie mają znaczenia.
Nadal ważną funkcję fabularną pełnią skrzaty - tym razem skrzatka Bujdka. Autorka stopniowo odsłania przed czytelnikiem życiorys Voldemorta - Toma Riddle`a. Okazuje się, że miał matkę czarownicę, a ojciec był mugolem. Porzucił matkę Voldemorta i nigdy nie zajmował się synem. Po śmierci mamy, mały Tom Riddle junior trafił do sierocińca. Dosyć szybko przekonał się, że dysponuje nietypowymi mocami i chętnie wykorzystywał to do niecnych celów. Od początku profesor Dumbledore próbował panować nad chłopcem, ale ostatecznie Voldemort okazał się odporny na próby nawrócenia go na Jasną Stronę Mocy. 
W części Harry Potter i Książę Półkrwi Voldemort morduje na potęgę, na pewno nie jest złą Babą Jagą, raczej bliżej mu do Vadera. Aby zwiększyć swoją moc, Voldemort podzielił swoją duszę na 7 części i w ten sposób zapewnił sobie nieśmiertelność. J.K. Rowling nazwała przedmioty/istoty z duszą Voldemorta horkruksami - kolejny raz objawiła swój językowy talent. Nie wyjaśniła w słowniczku terminów co to oznacza, ale wydaje się, że najtrafniejsze wytłumaczenie brzmi: w języku staroangielskim hor lub hore znaczy: brudny, zły, nieczysty, natomiast crux oznacza pojemnik, naczynie, dzban (Wikipedia).
Ważne jest to, że jedna cząstka duszy Czarnego Pana znalazła się przypadkowo w Harrym - innymi słowy, Harry zabijając Voldemorta, musi zabić sam siebie... Kwestia ta nie została rozwiązana, ale zawisła nad sympatycznym chłopcem z blizną jak miecz Damoklesa. 
Trudno opisać wszystkie wątki obecne w szóstej części. Do gry wraca Snape, umiera kluczowa postać cyklu. Nadal Harry Potter pozostaje zwykłym chłopcem, ma swoje słabości - zazdrości Ronowi i Hermionie zostania aurorami, bez skrupułów oszukuje na lekcjach z eliksirów, miotają nim wątpliwości dotyczące Dumbledore`a, o którym czarnoksiężnicy opowiadają różne plotki. 
Do najbardziej kontrowersyjnej sceny w książce należy opis wyprawy Harrego Pottera i profesora Dumbledore`a po horkruksa ukrytego na wyspie otoczonej jeziorem pełnym trupów. Dlatego wydaje mi się, że wiek czytelnika powinien oscylować bliżej lat 13 niż 10.
Szkoda, że pozostawiono wątek mugolskiego premiera i ciotki Petunii Dursley, tak ciekawie rozpoczęty w części piątej. 

18 marca 2017

Harry Potter i Zakon Feniksa

"Harry Potter i Zakon Feniksa" – piąta część serii. Zaczyna się ciekawie, co samo w sobie jest godne pochwały, w końcu interesujące rozpoczęcie piątej części to jest coś.
Akcja rozpoczyna się na osiedlu Privet Drive, Harry spędza w domu Dursleyów kolejne wakacje. Znowu nie ma wiadomości od swoich przyjaciół, co wprawia go w paskudny nastrój. Nie pomagają mu wspomnienia śmierci kolegi z Hogwartu ani scena odrodzenia Voldemorta na cmentarzu, opisana w części "Harry Potter i czara ognia".
Jest wieczór, Harry włóczy się po okolicy. Spotyka Dudleya z bandą podobnych mu niegodziwców. Nagle oboje zostają zaatakowani przez dementatorów. Okazuje się, że odnaleźli Harrego w świecie mugoli, co bardzo źle wróży (nomen omen) na przyszłość. Harry zostaje wyrzucony z Hogwartu, ponieważ, aby ratować Dudleya, użył swojej magicznej różdżki. Ale to jeszcze nic. Ciotka Petunia otrzymuje wyjca. Wstrząs jest ogromny – czyżby nie do końca była taką osobą za jaką się podaje? Czy ona jest w ogóle mugolką?
Na pomoc Harremu przybywa całe grono czarodziejów, z profesorem Moody`m na czele. Zabierają go do dziwacznego rodzinnego domu Syriusza, który okazuje się siedzibą Zakonu Feniksa, tajnej organizacji powołanej przez profesora Dumbledora do obrony przed Voldemortem. Członkami Zakonu są ci, którzy walczyli z Czarnym Panem.
Harry staje przed komisją Ministerstwa Magii i zostaje oczyszczony z zarzutów. Wraca do Hogwartu. A tam wiele zmian. Hermiona i Ron zostali prefektami, niestety tę funkcję otrzymał także wróg Harrego – Malfoy. Harry ciężko przeżywa, że nie został wyróżniony. Nie rozumie też oschłości Dumbledora wobec swojej osoby. Do tego nowa nauczycielka, profesor Umbridge, znęca się fizycznie nad Harrym, co moim zdaniem, jest przesadą, zbytnim uproszczeniem w konstruowaniu wątku walki ze złem. Tak jakby J.K. Rowling nie wierzyła, że walka na poziomie symbolicznym nie dotrze do czytelnika. Przez ponad 500 stron najważniejszy wątek dotyczy tego, że nikt nie wierzy Harremu: w to, że Voldemort wrócił i w to, że Harry nie jest jego pomocnikiem.
Kolejna nowość to obecność Luny Lovegood, uczennicy, która jako jedyna obok Harrego widzi smokopodobne stwory ciągnące powozy wiozące młodzież do Hogwartu.
Jest też powrót do wątku czasopisma "Prorok Codzienny", publikującego artykuły szkalujące Harrego i jego przyjaciół, w tym Hagrida, którego tajemnicza nieobecność bardzo martwi Harrego.
J.K. Rowling wyeksponowała wątek dojrzewania bohaterów: rządzą nimi silne emocje, często nie potrafią opanować uczuć, pojawiają się pierwsze zakochane pary. Harry nadal czuje wyjątkową słabość do pięknej Krukonki – Cho Chang.
Harry postanawia sam obronić się przed czarną magią. Przy pomocy przyjaciół zbiera grupę uczniów Hogwartu i w tajemnicy ćwiczą różne zaklęcia. Harry nie może zrozumieć swojego związku z Voldemortem. Podejrzewa, że jest przez niego wykorzystywany. Pewnej nocy Harry śni, że jest wężem, który atakuje pana Wesleya. Zakon Feniksa także podejrzewa, że Voldemort w jakiś sposób korzysta z umysłu Pottera. Nie jest to dla Harrego przyjemne.
Wokół Zakonu Feniksa atmosfera się zagęszcza: zostaje zamordowany jeden z pomocników Dumbledora. Wówczas Dumbledore poleca Snape`owi, aby uczył Harrego oklumencji – czyli obrony przed penetracją umysłu od zewnątrz; termin ten wprowadziła do literatury dla dzieci J.K. Rowling. Dla mnie to jest dyskusyjne, ponieważ jest to pojęcie z dziedziny czarnej magii, pojawia się na forach internetowych, słowniki tego nie notują, wiem tylko, że po łacinie occludere znaczy: zamykać, uwięzić, zawrzeć (Władysław Kopaliński, "Słownik wyrazów obcych").
Wreszcie Hermiona bierze sprawy w swoje ręce: zmusza dziennikarkę Ritę Skeeter, która odegrała ważną rolę w poprzedniej części cyklu, do opublikowania wywiadu z Harrym w czasopiśmie "Żongler", należącym do ojca Luny Lovegood. Harry na łamach gazety opowiada o wydarzeniach z czerwca zeszłego roku szkolnego. Odzew jest gwałtowny: Harry dostaje listy od czytelników, a wściekła Umbridge zakazuje posiadania "Żonglera". Cel zostaje osiagnięty: uczniowie i nauczyciele wierzą Harremu, a wydawca czasopisma musi robić dodruk.
W tej części J.K. Rowling sięgnęła, oprócz baśni, mitologii celtyckiej i greckiej oraz okultyzmu, do historii średniowiecza: okropna profesor Umbridge mianuje sama siebie Wielkim Inkwizytorem.
Akcja jednak nieco kuleje, tak od 200. strony, i wówczas pojawia się nowy nauczyciel magii – centaur Firenzo, znany z pierwszej części cyklu. Przez chwilę jest ciekawie – przypominamy sobie, że centaury w "Harrym Potterze" uważają się za lepszych od czarodziejów i że są bardzo agresywne. Akcja jednak nadal kuleje – pojawia się wobec tego przyrodni brat Hagrida – olbrzym Graupek, a Ron wreszcie broni gole i Gryffindor zdobywa Puchar Quidditcha. Mimo tej "akcji ratunkowej" nudziłam się już do końca. Kartkowałam nawet szaleńczy i okrutny pojedynek młodych czarodziejów z śmierciożercami i Voldemortem. Przerzuciłam też nudny, kilkustronnicowy wykład Dumbledora, tłumaczącego się przed Harrym ze swoich wyborów. Chciałam się dowiedzieć, dlaczego ciotka Petunia musi opiekować się Harrym, ale rozwiązanie zagadki nie jest interesujące. No cóż, J.K. Rowling przeciągnęła do bólu piąty tom przygód Harrego. Nadal jest to wariant bildungsroman (powieści o dojrzewaniu), ponieważ pojawia się pierwsze zauroczenie i rozczarowanie, śmierć bliskiej osoby, zawiłe kwestie przyjaźni i lojalności w sytuacji, gdy bohater musi się poświęcić, świadomość śmierci i chorób, utraty rodziców czy niepokój dotyczący kwestionowania dotychczasowego autorytetu. Jednak ta infantylna otoczka, podbarwiona okultyzmem – nie, to nie dla mnie. Nie przekonało mnie.

14 lutego 2017

Harry Potter i Czara Ognia

Kurczę, trudno uwierzyć, że minęło już 16 lat od daty pierwszego polskiego wydania tej książki.
Tym razem powieść nie zaczyna się w domu Dursleyów. J.K. Rowling zastosowała manewr retardacji, cofając się o 50 lat przed właściwą akcją powieści. Znajdujemy się w wiosce Little Hangleton w domu Riddle`ów. Popełniono tam morderstwo - jednego wieczoru zginęła cała rodzina. Nie ustalono przyczyny śmierci. Mija wiele lat. Tubylcy omijają miejsce zbrodni szerokim łukiem. Domem opiekuje się niesympatyczny ogrodnik Frank Bryce. Pewnego wieczoru widzi on światło w opuszczonej chacie. Zanim zginie, zobaczy ogromnego węża i przerażającą postać siedzącą w fotelu w domu Riddle`ów... Początek godny horroru. Zaczęłam przeczuwać, dlaczego J. K. Rowling zarzucono nadmierną fascynację czarną magią. 
Tymczasem przenosimy się do domu Dursleyów. Z roku na rok Harry ma tam lepiej, co nie znaczy, że dobrze :) Na szczęście Harrego pod koniec wakacji Weasleyowie zabierają na mistrzostwa świata w quidditchu. Opis gigantycznego campingu i prób ukrycia przed mugolami zjazdu na ich teren tysięcy czarownic i czarodziejów zaliczam do bardziej zabawnych. Sam mecz nieco mnie nudził. Do fabuły wkracza m.in.szukający Bułgar Krum, idol chłopaków, piękna Francuzka Fleur i olbrzymka  Madame Olimpia. W mistrzostwach wygrywa Irlandia, chociaż to Krum złapał znicz. 
Po zawodach nieoczekiwanie na niebie pojawia się Mroczny Znak - symbol odradzającego się Voldemorta. Harry, którego już wcześniej bolała blizna, postanawia napisać do swojego ojca chrzestnego - Syriusza. Kontaktuje się z nim za pomocą sów. Harry, chłopięca odmiana Kopciuszka, po raz pierwszy ma poczucie, że ktoś z rodziny się nim opiekuje. 
Tytułowa "czara ognia" to magiczny kielich. Jego zadaniem jest podanie uczestników Turnieju Trójmagicznego. To zawody organizowane przez Hogwart. Przedstawiciele trzech szkół magii: Hogwartu, Durmstrangu i Beauxbatons będą walczyli ze sobą o Złoty Puchar. Do zawodów może się zgłosić jeden reprezentant z każdej szkoły, który ukończył 17 lat. Niespodziewanie dla wszystkich Czara Ognia wyrzuca nazwisko Harrego Pottera. Wszyscy są na niego źli, uważają, że oszukał i Hogwart ma 2 reprezentantów: Harrego i Cedrika. Ostatecznie prawda wychodzi na jaw, ale zakończenie całości jest słodko-gorzkie. Do akcji wkracza Czarny Pan, a scena na cmentarzu, kiedy pojawiają się duchy zmarłych, a Voldemort próbuje się wskrzesić za pomocą kości z ojca i krwi Harrego - hmmm, jest mocno, mocno dyskusyjna. Na pewno nieprzeznaczona dla dzieci przed 13 rokiem życia. Dużo w tym czwartym tomie o śmierci, torturach i cierpieniu. Klimat jest bardzo gotycki. Zamordowany zostaje jeden z bohaterów powieści. Pojawiają się wątki ojcobójstwa, moim zdaniem niepotrzebne w powieści dla młodzieży. Przerażająca jest też scena uwolnienia bohaterów z toni wodnej - występują tam "druzgotki" - demony wodne oraz nieprzychylne trytony (znane z mitologii greckiej). Jedna z uczestniczek turnieju - Fleur - to willa, rodzaj kobiecego demona, odmiana syreny. Przypomnę przy okazji, że syreny w mitologii greckiej to istoty krwiożercze, a nie domowe patriotki jak nasza syrenka, broniąca stolicy... 
Jestem czuła na akcenty społeczne w powieściach dla dzieci i młodzieży, dlatego wspomnę o wątku skrzatów - sług czarodziejów. Ich praw do płacy i odpoczynku broni zawzięcie Hermiona, która nie potrafi zrozumieć, że skrzaty w sposób immanentny uważają wynagrodzenie i dni wolne za hańbiące. Wyjątkiem jest Zgredek, przyjaciel Harrego z poprzedniej części. J.K. Rowling wraca też co jakiś czas do kwestii ubóstwa rodziny Weasleyów. Podoba mi się, że bardzo akcentuje miłość tej rodziny do siebie nawzajem, ale nie wciska na siłę czytelnikowi idei o wyższości biedy nad bogactwem. Autorka przyznaje Ronowi prawo do irytacji i marzeń o byciu zamożnym. Gdzieś tam u J.K. Rowling przewijają się kwestie klasowe i problemy związane z odmiennym statusem społeczno-finansowym bohaterów. I ok, tak być powinno. 
Dobrze mi się czytało "Harrego Pottera i Czarę Ognia", ale polecałabym tę część starszym czytelnikom. Pojawiają się tutaj także pierwsze wątki miłosne, pierwsze zauroczenia między nastolatkami. Według fabuły mają oni około 15 lat, czyli są na granicy między dziecięctwem a dorosłością. J.K. Rowling uchyla też rąbka tajemnicy odnośnie historii Hagrida, smutnej w gruncie rzeczy. Tak, czwarta część przygód Pottera to raczej lektura poważna. Zakończenie zaskakuje, chociaż manewr z zamianą ciał już był wykorzystywany wcześniej. Ostatecznie Harry i jego przyjaciele kończą kolejny rok szkolny...



6 stycznia 2017

Harry Potter i więzień Azkabanu

To trzecia część cyklu, na razie najbardziej mroczna. Zaczynam rozumieć, że niektórzy zarzucają J. K. Rowling nadmierne zainteresowanie tzw. czarną magią. Harry Potter i więzień Azkabanu dotyczy bowiem zmagań trzynastoletniego Harrego z Syriuszem Blakiem - uważanym za mordercę rodziców Pottera, kolejnym sługą Voldemorta, nazywanego tutaj Czarnym Panem. Sojusznikiem Harrego jest profesor Lupin, który prowadzi zajęcia z obrony przed czarną magią. Na kartach powieści przewijają się następujące stwory nie z naszego świata: boginy, animagi, szyszymora, wodniki kappa czy druzgotek. Wszystkie są mniej lub bardziej straszne i nastawione wrogo wobec człowieka. Jednak najgorsi są dementatorzy - strażnicy Azkabanu - więzienia dla czarodziejów. Wysysają one dusze, co jest najstraszliwszą karą, nawet dla sług Voldemorta. Dodam jeszcze, że w powieści pojawiają się hipogryfy (półkonie, półorły) oraz wilkołak. Hipogryfy, wilkołaki znane są kulturze europejskiej, boginy - duchy przybierające postać tego, czego najbardziej się boimy, czy animagi - ludzie potrafiący przybierać postać wybranego zwierzęcia - to propozycja J. K. Rowling. Zarzuty dotyczące fascynacji Autorki czarną magią chyba nie są słuszne, chociaż pewność zdobędę dopiero po przeczytaniu całej serii. W polskiej literaturze dla dzieci nie ma teraz takich motywów, ale np. w romantycznych balladach czy baśniach - tak. Może o tym zapominamy, ponieważ współczesne wydania baśni są najczęściej okrojone z epizodów z obciętymi palcami czy wyłupionymi oczami, a polskich baśni z Borutą czy Rokitą nikt nie czyta, podobnie jak ballad Mickiewicza albo Schillera. 
Harry Potter i więzień Azkabanu rozpoczyna się kolejnymi koszmarnymi wakacjami Harrego u Dursleyów. Tym razem do wujostwa Harrego przyjeżdża siostra wuja Vernona - Margie. Jest ona jeszcze gorsza dla Harrego niż jej brat. Kiedy - nieco wstawiona - zaczyna obrażać tatę Harrego, Harry nie wytrzymuje i używa magii do nadmuchania nieznośnej baby. Dosłownego nadmuchania. Potem ucieka, przerażony, że go i tak wyrzucą z Hogwartu za łamanie przepisów. Tak się, oczywiście, nie dzieje. Harry rozpoczyna trzeci rok nauki w Hogwarcie. Nieustannie prześladuje go straszny czarny pies (bardzo kojarzy mi się z psem Baskervillów) oraz dementatorzy. W ich obecności Harrego przenika potworne przerażenie. 
Ostatecznie wszystko kończy się dobrze. Harry zyskuje dwóch nowych dorosłych przyjaciół, zwraca też uwagę na ładną szukającą Krukonów. To ukłon Autorki wobec dojrzewających nastolatków. 
Jako komentarz zamieściłam ilustrację jelenia - bo okazuje się on ważnym symbolem w życiu Harrego. Szkoda, że J.K. Rowling albo tłumacz użyli słowa Rogacz - nie kojarzy się to dobrze w naszym języku. Poza tym nie mam zastrzeżeń do nazewnictwa, tę część także czytało się bardzo dobrze. Autorka wyjaśnia najważniejsze rzeczy, tak że można sięgnąć po książkę nie znając poprzednich. To bardzo dobry zabieg marketingowy. Polecam kolejną część przygód Harrego Pottera. Nadal to opowieść  o sierocie, chłopcu tęskniącym za rodzicami. To także opowieść o hipokryzji dorosłych, np. w wątku dotyczącym postępowania czarodziejów wobec Hagrida czy samego Pottera.  Nie jest to słodka opowiastka o świecie czarno-białym. I tak powinno być w literaturze dla młodszych nastolatków.

11 grudnia 2016

Harry Potter i Komnata Tajemnic

Druga z serii o Harrym Potterze. Jest jednak tak skonstruowana, że można ją czytać jako pierwszą. Narrator krótko wyjaśnia kim są Dursleyowie i w jaki sposób Harry trafił do Hogwartu.
Akcja książki rozpoczyna się  pod koniec wakacji: Harry dziwi się, że nikt do niego nie pisze, nikt się z nim nie kontaktuje. Wkrótce okazuje się, że listy zatrzymywał tajemniczy skrzat - brzydal Zgredek. Pojawia się on w pokoju Harrego, sprawia moc  problemów i próbuje powstrzymać chłopca przed wyjazdem do Hogwartu. Na pomoc Harremu przybywa Ron z braćmi - w samochodzie taty. Auto lata, co okazuje się niezwykle potrzebne, gdy przyjaciele nie mogą się przedostać na peron 9 i 3/4. Ostatecznie docierają do Hogwartu ukradzionym de facto samochodem. Uderzają w drzewo, które im z nawiązką oddaje - niezła scena :) i bardzo pouczająca z ekologicznego punktu widzenia. Skomentował to także na końcu książki tłumacz, pan Andrzej Polkowski: wierzba bijąca - odmiana wierzby, która, kiedy zostanie uderzona, dość mocno oddaje. Niektórzy uważają, że tą cechą powinny być obdarzone wszystkie drzewa. Po głębokim namyśle zgadzam się z tym stanowiskiem. Cytowany Słowniczek - jak sądzę, propozycja wydawnictwa Media Rodzina, to interesująca sama w sobie lektura.
Druga część cyklu nie rozczarowała mnie. J. K. Rowling zaproponowała nieco inny temat: Harry Potter orientuje się, że rozumie oraz mówi językiem węży. Może jest więc dziedzicem Salazara Slytherina, jednego z czworga czarodziejów, założycieli Hogwartu. Harrego męczy podejrzenie, że być może powinien zostać przydzielonym do domu Slytherin, a nie Gryffindor, co sugerowała Tiara Przydziału.
W Hogwarcie zaczynają dziać się straszne rzeczy: ktoś/coś "petryfikuje", czyli hibernuje kotkę Panią Norris, a następnie uczniów, w tym Hermionę. Zanim do tego dojdzie, dzielna dziewczyna razem z Ronem i Harrym warzą Eliksir Wielosokowy. Po jego wypiciu bohaterowie zamieniają się w wybrane osoby. Niestety Hermiona przez pomyłkę wlewa do Eliksiru sierść kota...
Jakaś czarna moc pragnie zamknąć Hogwart. W tej intrydze bierze czynny udział Lucjusz Malfoy, ojciec Draco - wroga Harrego. Wśród nauczycieli na plan pierwszy wysuwa się irytująco-zabawna postać czarodzieja Lockharta. Snape nadal nie lubi Harrego, natomiast coraz widoczniejsza jest sympatia profesora Dumbledora. Dużą rolę odgrywa również Ginnny, podkochująca się w Harrym młodsza siostra Rona.
Okazuje się, że w lochach Hogwartu mieszka bazyliszek, którym kieruje Lord Ciemności. Tym  razem wcielił się w jedną z uczennic, funkcjonuje także poprzez własnego ducha z przeszłości. Kiedyś bowiem Voldemort był uczniem Hogwartu.
Bazyliszek zostaje pokonany dzięki pomocy nie lustra, ale feniksa, który okrutnie kaleczy potwora. Ciekawe pomieszanie motywów mitologicznych. Harry przekonuje się, że powinien należeć do Gryffindoru i że wcale nie jest dziedzicem Slytherina.
Powieść kończy się kolejnymi wakacjami. Hermiona przekonana, że Harremu dobrze się wiedzie wśród Mugoli, mówi do przyjaciela: - Twoja ciotka i wuj będą z ciebie dumni, prawda?  Harry odpowiada:
- Dumni? Zwariowałaś? Tyle razy byłem bliski śmierci i przeżyłem? Będą wściekli....
Humor nadal pozostaje atutem serii. Poza tym motyw przyjaźni i lojalności zawsze zasługuje na pochwałę.

27 listopada 2016

Harry Potter i kamień filozoficzny J.K. Rowling

Trudno uwierzyć, że pierwszy tom z cyklu "Harry Potter" opublikowano w Wielkiej Brytanii w 1997 roku, czyli prawie 20 lat temu! W Polsce ukazał się w 2000 roku, ale dopiero ekranizacja rok później przyniosła prawdziwą "potteromanię". Kiedyś czytałam pierwsze części, teraz postanowiłam je sobie odświeżyć, ponieważ dzieci nadal chcą to czytać i omawiać na lekcji. 
Harry Potter i kamień filozoficzny czyta się z przyjemnością. Nie wiem czy to przekład pana Andrzeja Polkowskiego czy talent pani Rowling, ale narracja płynie wartko, pojawia się dowcip słowny, a także sytuacyjny; bohaterowie w sposób jasny dla czytelnika dzielą się na postaci pozytywne i negatywne. Harry Potter budzi ogromną sympatię, motyw Kopciuszka zawsze działa :) 
Powieść zaczyna się od opisu rodziny Dursleyów - pani Dursley jest ciotką Harrego (siostrą mamy chłopca), pan Dursley jest dyrektorem fabryki produkującej świdry. Mają syna - Dudleya, okropnego grubaska, zwanego Dudziaczkiem. Harry mieszka z Dursleyami, ponieważ jego rodzice zginęli w wypadku. Dopiero później się dowie, że tak naprawdę (słowa "naprawdę" brzmi dziwnie w kontekście powieści ;)) zabił ich Voldemort. Chciał także zabić Harrego, ale mu się nie udało. Siła dobra i miłości była silniejsza. 
W 12. urodziny Harrego w domu Dursleyów pojawiają się listy zapraszające go do szkoły magii - Hogwartu. Już przedtem wokół Harrego działy się dziwne rzeczy (kapitalna scena z wężem w terarrium!), kilka dni przedtem w mieście pojawili się ludzie w pelerynach, ale tony listów i sów siedzących przed domem - to było ponad siły Dursleyów. Z przyjemnością wyprawili Harrego do Hogwartu.
Okazuje się, że trzeba "tylko" przejść przez peron 9 i 3/4 i już. Jeszcze przedtem w życiu Harrego pojawia się Hagrid - uroczy olbrzym, mówiący ciągle "Holibka"; wyrzucono go kiedyś z Hogwartu i w ogóle jest taki cichociemny. Razem z Hagridem Harry dokonuje zakupów na ulicy Pokątnej. Kupuje m.in. różdżki, księgi czarów i miotłę. Spotyka tam też Malfoya - jak się wkrótce okaże, swojego wroga. U Harrego pojawia się też Zgredek - dziwny stworek, histeryczny, brzydki i nieprzyjemny, nie wiadomo do końca przez kogo wysłany.
W drodze do Hogwartu Harry poznaje Hermionę Gringer i Rona - ta trójka jest obecnie najsławniejszymi przyjaciółmi w kulturze białych Europejczyków. Całkiem słusznie. J.K. Rowling potrafiła wykreować postaci pełnokrwiste, z wyraźnie zaznaczoną osobowością. Nie ma tutaj ani krzty dydaktyzmu, za co zawsze podziwiam literaturę anglosaską dla młodzieży. 
Nauka w Hogwarcie jest trudna, a nauczyciele wymagający. W trakcie nauki rozgrywane są też mecze quidditcha, dzieciaki odwiedzają też Hagrida. Przez niego wplątują się w aferę ze smokiem. Harremu ciągle przeszkadza też Malfoy oraz pedagog - Snape. Ostatecznie okazuje się, że Snape mu sprzyjał, natomiast Voldemort zawładnął Quirellem, który zapłacił za to życiem. 
J.K. Rowling w doskonały sposób wplotła w fabułę przygodową elementy znane dzieciom z baśni i mitów: smoki, gobliny, różdżki, olbrzymy. Są też zagadki,  tajemnice, wyraźna polaryzacja Dobra i Zła. W zasadzie to baśń - zawiera konieczne elementy, w tym szczęśliwe zakończenie.
Świat znany, ale inny. Nie dziwię się, że seria o Harrym Potterze stała się hitem. Kolejną wartością jest wprowadzenie do języka neologizmu "mugole" oraz przeniesienie do świata realnego wymyślonej gry w quidditcha. Kapitalne.