21 sierpnia 2023

"Błękit szafiru" (Trylogia czasu) Kirstin Gier

Druga część tzw. Trylogii Czasu. Chyba nieco słabsza niż "Czerwień rubinu", ale może zawsze ma się takie wrażenie :) Tutaj sprawy jeszcze bardziej się komplikują, Gwendolyn jest coraz mocniej zmęczona nową dla niej sytuacją. Akcja zdecydowanie przenosi się w minione czasy, XXI wiek pojawia się epizodycznie. Emocje między Gwendolyn a Gideonem są.... irytujące - z punktu widzenia dojrzałej pani, ale jeszcze pamiętam, że dla nastolatek to zwykła kolej związku. Kto się czubi, ten się lubi. Przynajmniej na razie tak to wygląda, zobaczymy, co będzie w III części. 

Gwendolyn nadal wątpi w winę Paula i Lucy, chociaż nie wie, kto inny miałby tak mieszać w chronologii rodzin de Villiers i Montrose. Hrabia de Saint Germain pokazuje się od innej strony, ale czy nie kryje się za tym jakiś podstęp? W II części widać też sporo elementów "powieści płaszcza i szpady".

Trochę niepokoi mnie obecność tzw. czarnej magii, nie jest jej dużo, ale wolałabym, żeby jej nie było wcale. 



20 sierpnia 2023

"Czerwień rubinu" (Trylogia czasu) Kirstin Gier

 Sympatyczna powieść, taki trochę żeński odpowiednik "Harrego Pottera".  Bohaterką jest 16-letnia Gwendolyn, która chodzi do liceum w Londynie. Pewnego dnia okazuje się, że nie jest zwykłą nastolatką, jej rodzina jest kompletnie niezwykła i zaczyna się ciąg zdarzeń. Jest tu magia, fantastyczne stwory, kryminalna zagadka, pościgi, wątek romansowy. Akcja rozgrywa się na dwóch planach czasowych. Wartka narracja, dobre dialogi, pogłębiona psychologia bohaterów, dużo informacji o historycznych czasach i postaciach - polecam nastoletnim czytelniczkom.

18 sierpnia 2023

"Cierpienia młodego Wertera"


Książka dobra w swoim gatunku, czyli powieści preromantycznej. Goethe zawarł w niej wątki autobiograficzne.
Tytułowa postać dała nazwę nurtowi w literaturze zwanemu "werteryzmem", charakteryzującym się m.in. wybujałą uczuciowością, kultem miłości, buntem wobec świata, poczuciem bezsensu egzystencji.
W szkole czytałam tę książkę po prostu jako lekturę obowiązkową, nie utożsamiałam się z bohaterem, bo jego szał miłosny wydawał mi się wydumany. Niewiele się zmieniło, ale chyba mam więcej wyrozumiałości dla Wertera. To dla mnie przykład osobowości, która zawsze i wszędzie będzie dążyła do samozagłady i nic nie możemy na to poradzić. Mam też wrażenie, że depresyjny bohater bardziej pasuje do rozterek współczesnej młodzieży niż to było w moich czasach, czyli 20 lat temu.