7 lipca 2021

Sekrety hotelu Winterhouse

 


Druga część cyklu o Elizabeth i hotelu Winterhouse nie zaskakuje niczym nowym. Pogłębieniu ulegają wątki związane z czarną magią, co oznacza, że zwolennicy takich książek się ucieszą, pozostali nie muszą tego czytać. Elizabeth przebywa w hotelu w czasie Bożego Narodzenia i odkrywa, że w budynku znajdują się tajne drzwi, nad każdymi wrotami umieszczono zagadki. Kto je rozwiąże, ten... no właśnie, co? Znajdzie skarb? Niekoniecznie. 

Tylko dla nastoletnich miłośników fantastycznych powieści grozy.

5 lipca 2021

Killer T Roberta Muchamore`a


 Książka dla młodzieży 14+. Historia zaczyna się fascynująco - w szkole, do której chodzi Harry i Charlie, dochodzi do wybuchu; ktoś podłożył ładunek w szafce szkolnej lidera szkolnej drużyny sportowej.  Harry, który marzy o tym, aby zostać dziennikarzem, tak dobrym i tak sławnym jak jego mama, nagrywa akcję ratunkową i wrzuca do sieci. Zarabia na tym kosmiczne pieniądze. W trakcie śledzenia wydarzeń w szkole dociera do Charlie, która przyznaje mu się do tego, że to ona skonstruowała ładunek... Niepodziewanie akcja przeskakuje na zupełnie inne wątki - w mieście szaleje wirus wyprodukowany w laboratorium w Londynie (tytułowy Killer T). Ludzie masowo umierają, trzeba nosić maski, dezynfekować przedmioty, obowiązuje ścisła kwarantanna. Skądś to znamy? Książka ukazała się w 2018 roku w Wielkiej Brytanii, w 2019 w Polsce. Widać produkt chwili, co nie jest zarzutem, tylko stwierdzeniem faktu. 

Akcja biegnie dalej, i to w kolejnym, niespodziewanym kierunku.  Pojawia się mafia, pogonie, strzelanina oraz ... modyfikacje genetyczne. 

Psychologii postaci nie ma tu żadnej, ale całość jest interesująca. Stanowi próbę stworzenia wizji naszej przyszłości - nie za ciekawej.  Ludzkość brnie w ulepszanie swojej biologii, za nic mając zagrożenia z tym związane,  a głębokość podziału na biednych i bogatych można porównać do głębi Rowu Mariańskiego.  Nadal jednak szukamy miłości i przyjaźni, co stanowi niejakie pocieszenie. 

Wątek wirusa przeplata się z całością, w wiadomościach w sieci podaje się informacje jaki wirus mutuje, jakie maski są najlepsze itp. 

Książka na teraz i nic więcej. 

29 maja 2021

Hotel Winterhouse


 Dobrze się czyta tę powieść. Na razie poznałam I część, są jeszcze dwie. Klimatem nieco przypomina "Harrego Pottera". Główna bohaterka, Elizabeth Somers, jest wychowana przez ciotkę i wuja. Rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Elizabeth nie przepada za wujostwem, z wzajemnością. Oni tylko oglądają telewizję, a dziewczynka uwielbia książki i łamigłówki. Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, opiekunowie wykupują Elizabeth świąteczny pobyt w Hotelu Winterhouse. Szybko wychodzi na jaw, że ktoś im za to zapłacił. Kto i z jakiego powodu? Elizabeth czuje się w hotelu szczęśliwa. Poznaje Fredda, z którym łączy ją pasja tworzenia anagramów. Zaprzyjaźnia się także z właścicielem pensjonatu - panem Norbridge. W hotelu przebywa masę osób, czas spędzają na wycieczkach po okolicach, jeżdżeniu na nartach, oglądaniu filmów, słuchaniu wykładów i wypożyczaniu książek z ogromnej biblioteki. Myślę, że jest to miejsce, o jakim marzą wszyscy czytelnicy :) Stara, wielopiętrowa biblioteka, wypełniona po brzegi. I z tym miejscem wiążą się pewne niewytłumaczalne zjawiska, jakich doświadcza Elizabeth. Wkrótce okazuje się, że nie wszyscy są tymi, za jakich się podają. Na scenę wkracza magia. 

Nie są to do końca moje klimaty. Wolę klasyczne powieści przygodowe, obyczajowe, czy kryminalne. Kiedy ja miałam 11 lat, na rynku nie było takiej fantastyki. Tutaj nie podobają mi się elementy czarnej magii, bardzo subtelnej, ale jednak. Mojej córce się podobało :) Książka jest napisana ładnym językiem, bez zbędnych uproszczeń czy kolokwializmów. Każdy rozdział rozpoczyna się anagramami, całość zdobią charakterystyczne czarno-białe ilustracje autorstwa Chloe Bristol.

1 maja 2021

Król Maciuś I Janusza Korczaka

 


Poprzedni mój wpis dotyczył Klu-Klu, ale przecież wypada napisać kilka słów o samym "Królu Maciusiu I" Janusza Korczaka. 

Powieść przeczytałam po raz pierwszy. Ciągle o niej słyszałam, więc postanowiłam omówić ją w szkole z moimi dziesięcioletnimi uczniami. Kiedy sama ją przeczytałam, wystraszyłam się, że dzieciom się nie spodoba, że nie zrozumieją, o co chodzi, że narracja okaże się za trudna. Myliłam się. Oprócz oczywiście kilku niezadowolonych uczniów - no cóż, jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził - reszcie lektura przypadła do gustu. 

Trudno napisać książkę z perspektywy dziecka, ale Januszowi Korczakowi udało się. Narracja jest pełna zaskakujących zwrotów i komentarzy, trochę przypomina strukturę snu, w której wszystko może się zdarzyć. I tutaj tak jest: w pewnym kraju, który jest i nie jest przedwojenną Polską, mały Maciuś zostaje królem. Nie umie jeszcze nawet czytać i pisać. Ministrowie bardzo się z tego powodu cieszą, bo nikt im nie będzie przeszkadzał w rządzeniu i sami mogą pić wino, a Maciusiowi kazać  podawać tran. 

Maciuś dorasta. Kiedy ma 10 lat idzie na wojnę, którą wypowiedzieli mu trzej królowie. Potem próbuje uporządkować sprawy w państwie, przez chwilę zamyka ministrów w więzieniu. Nie chce być jednak tyranem, więc ich wypuszcza. Z czasem dowiaduje się, że ma nie tylko przyjaciół, ale i wrogów - szpiegów i królów, którzy chcą podbić jego państwo. Maciuś I jest dobrą i przyjacielską osobą. Lubi "smutnego króla" i murzyńskiego króla Bum-Drum, odwiedza tego ostatniego w Afryce (która nie jest prawdziwą Afryką) i zbiegiem okoliczności sprawia, że czarnoskórzy przestają być ludożercami. W powieści nazywani są Murzynami i od tego się nie ucieknie. Dzieciom wystarczyło powiedzieć, że książka wydana została w 1922 roku i wówczas tak się mówiło, a dzisiaj nie wypada, podać przykłady językowego rasizmu i tyle. Dzieci są bardzo otwarte i wystarczy im wytłumaczyć o co chodzi. Tak jak mówił Korczak, dziecko to człowiek. I to bardzo widać w powieści. Maciuś I ogłasza reformę - powstaje sejm dziecięcy, każde dziecko otrzymuje łyżwy i cukierka codziennie, raz w roku dzieci jadą na wypoczynek na wieś. Nie wszyscy są z tego zadowoleni - i to zarówno po dziecięcej, jak i po dorosłej stronie. Bo rządzenie ludźmi to odpowiedzialna i trudna sprawa. I o tym też jest ta książka. O mechanizmach władzy, roli konstytucji i sejmu.... 

"Król Maciuś I" to powieść momentami groteskowa, przerysowana i na pewno paraboliczna. Inaczej ją przeczyta dorosły, inaczej dziecko. Bardzo dobra książka, ale wymaga przygotowania, zanim ją polecimy dzieciom. Musimy być  gotowi na pytania o rasizm, równouprawnienie, prawa i obowiązki dzieci i dorosłych, o przyczyny wojen, o dyktaturę i demokrację. 

25 kwietnia 2021

Czarnoskóra polska Pippi - Ależ ta czarna dziewucha jest zuch - no!

Tytuł mojego wpisu to cytat z "Króla Maciusia I" Janusza Korczaka. Przeczytałam tę książkę po raz pierwszy w życiu i odkryłam Klu-Klu - czarnoskórą przyjaciółkę Maciusia I. Klu-Klu to córka króla Bum-Druma, która samodzielnie, ukryta w klatce z małpkami, przyjechała do Maciusia I. Klu-Klu jest mądra, pracowita, dobrze zorganizowana, chętnie się uczy, doskonale biega i skacze po drzewach. Nie chce zostać z plemieniem ojca, widzi potrzebę zmian i chce zostać w kraju białych. Maciusiowi bardzo się to podoba, mówi, że on jest reformatorem w swoim kraju, a Klu-Klu będzie reformatorką w swoim. Bum-Drum chętnie na to przystaje, bo inteligencja i charakter córki przyprawiają go o ból głowy. 

"Król Maciuś I" został wydany w 1922 roku. To książka o mechanizmach sprawowania władzy, odpowiednia dla dzieci i dorosłych, może nawet przede wszystkim dla dorosłych. Z tą książką jest podobnie jak z "Akademią pana Kleksa" - powinny być lekturami w klasie ósmej lub w szkole ponadpodstawowej. To przykłady groteskowych, surrealistycznych ujęć rzeczywistości międzywojennej. Pojawiają się tam jednak uniwersalne problemy i tematy: wojna, władza, przemoc, zasady rządzące określonym środowiskiem, relacje dziecko-dorosły, kwestie związane z rozwojem technologicznym, strachem człowieka przed robotem i jeszcze wiele innych. W powieści Korczaka jest jeszcze temat równouprawnienia i rasizmu. Janusz Korczak w ironiczny, a często też sarkastyczny sposób pokazuje rasizm białych w latach 20. XIX wieku. Młody Maciuś nie ma kłopotów z partnerskim traktowaniem czarnoskórych, w tym dziewczynki - Klu-Klu. 

Przyznam, że fragmentami powieść jest szokująca - opinie białych ministrów na temat "dzikości" czarnoskórych, opisy tego, jak czarnoskórzy odgryzają innym palce, puszczają bąki, a przede wszystkim są ludożercami - można odnieść wrażenie, że to rasistowskie. Jednak po lekturze całości widać, że pozytywnymi bohaterami są czarnoskórzy i Maciuś I. A Klu-Klu to chyba pierwsza w literaturze polskiej czarnoskóra dziewczynka - wzór do naśladowania. Oprócz zalet, które wymieniłam wcześniej, jest odważna i miła, ma też smykałkę do nauczania innych. Potrafi najlepiej z wszystkich dzieci rzucać kamieniami, strzelać z łuku, zbierać grzyby i orzechy. Klu-Klu nie spodobał się jeden z pomysłów, który pojawił się jako wniosek na sejmie dziecięcym - jeden z chłopców nie chciał, aby były dziewczynki i żeby miały mniej kieszeni w ubraniu niż chłopcy. Klu-Klu pojechała z Maciusiem I na posiedzenie sejmu i wygłosiła mowę, w której skrytykowała chłopców. Ci nie wytrzymali i zaczęli ją wyzywać, używając rasistowskich argumentów, a potem jeden z nich - Antek - rozpoczął bójkę z tymi, którzy chcieli zaprowadzić porządek. Klu-Klu, patrząc jak fatalnie się biją, doskoczyła do Antka, rozbiła mu nos i wybiła zęby. Potem udzieliła ledwo żywemu pomocy i przeprosiła za zęby" 'O, nasze dzieci są znacznie silniejsze od białych" :) :) :)  

Nie wiadomo, co się dzieje z Klu-Klu na końcu książki. Nie czytałam drugiej części powieści pt. "Książę Maciuś na bezludnej wyspie", ale będę musiała, bo jestem bardzo ciekawa, co się stało z dzielną i mądrą Klu-Klu. 

14 marca 2021

Mikołajek

 


Zbiór opowiadań pt. "Mikołajek" opublikowano po raz pierwszy w 1956 roku , ale w ogóle się nie zestarzały. Bohaterem jest 8/9-letni chłopiec, sympatyczny, miły i życzliwy chłopiec. Ma wielu kolegów, m.in. Alcesta, który ciągle je; Rufusa, który lubi pieniądze, Gotfryda, Euzebiusza. Mikołajek bardzo lubi panią wychowawczynię, nieco mniej pana Rosoła. Nie przepada za Anniaszem, pupilkiem nauczycielki. Chce się ożenić z Ludeczką, która łobuzuje.

Wszystkie opowiadania są zabawne, kreślą obraz relacji koleżeńskich i rodzinnych. Pan Gościnny, pochodzenia polsko-ukraińskiego, tak na marginesie, z ogromną swadą pokazuje świat szkoły i domu Mikołąjka. Dla nauczycieli opowiadania mają dodatkowy walor – ktoś pisze o tym, jak trudny i wymagający jest ich zawód. Opisy zachowań małych chłopców, którzy bardzo starają się spełnić życzenia swojej wychowawczyni, są kapitalne.

W opowiadaniach odzwierciedlono zwykłe życie – rodzice Mikołajka kłócą się, co nie przeszkadza im się kochać, mają swoje słabostki, ale dzieci są dla nich najważniejsze, reagują czasem nerwowo, czyli normalnie. Nie ma tu zadęcia, rywalizacji dziecko-dorosły. Jest dużo o przyjaźni, miłości, życzliwości. Bardzo mądra i zabawna seria.

10 marca 2021

Wyspa mojej siostry

 

Książka otrzymała I nagrodę w kategorii 10-14 lat w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren organizowanym przez Fundację "ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom". 

Porusza temat obecności w rodzinie dziecka "innego", w tym wypadki - jak sugeruje autorka - z zespołem Downa. 

Akcja rozgrywa się we współczesnym mieście. Dwie siostry - Marysia i Pippi mieszkają razem z tatą. Mama zmarła. 

Pippi jest starsza metrykalnie od Marysi, ale młodsza emocjonalnie. Pippi jest duża i otyła, nie znosi zmian, połyka głoski, gdy je wymawia i odbiera świat niewerbalnie, czuje go, a nie - rozumie. 

Narracja jest retrospektywna - Marysia opowiada nam o dzieciństwie z Pippi, o wspólnej lekcji w szkole, o tym, jak Pippi rozdawała drożdżówki. Dziewczynka jest przedstawiana naturalnie, nie ma wzbudzać szalonej sympatii, moim zdaniem ma raczej pokazać, że życie z taką osobą nie należy do łatwych. trudno nawet powiedzieć, czy Marysia, Pippi i jej tata są szczęśliwi. Świat Pippi jest dla nas zamknięty, obserwujemy jej zachowania oczami Marysi. Ogólnie wydźwięk tej książeczki jest smutny. Przez całość przewija się metafora tytułowej wyspy - wszyscy jesteśmy taką wyspą, nie zawsze można przerzucać pomosty, a jeśli nawet - to nie zawsze chcemy, aby ktoś do nas przyszedł. 

Nie podoba mi się to, że Pippi nie ma swojego imienia, a nawiązanie do Pippi z powieści Astrid Lindgren jest według mnie naciągane. Brak imienia to dla mnie brak tożsamości, teraz tak sobie myślę, że może o to chodziło? A może o uniwersalność? Zastrzeżenia mam też do narracji - fragmentami przez Marysię przebija dorosły. 

Ogólnie polecam. Bardzo dobrze, że powstaje taka literatura. 

28 lutego 2021

Marzenie w białe groszki

Sympatyczna lektura dla 11+. Bohaterką jest 13-letnia Andrew, która mieszka z mamą w małym miasteczku w Wielkiej Brytanii. Mama nastolatki prowadzi sklepik z używaną odzieżą. Andrew cierpi z tego powodu, ponieważ musi ubierać się w okropne, śmierdzące stare rzeczy. Koleżanki-modnisie nazywają ją "Szmaciarą". Andrew przyjaźni się z Carrie i "Steve" – każda z nich ma swoje kompleksy i problemy do pokonania. Tata Carrie zmuszą ją do uczestnictwa w obozach odchudzających, "Steve" jeździ na wózku.

Andrew marzy o zakupach w centrum handlowym, ale to jest dla niej nieosiągalne nie tylko ze względu na poglądy mamy – miłośniczki stylu vintage, ale przede wszystkim ze względów finansowych. Pewnego dnia Andrew odkrywa, że ma żyłkę do interesów. Próbuje przekonać mamę do zmian w sklepie, ale to okazuje się bardzo trudne. W sukurs przychodzą Andrew koleżanki oraz Thomas, chłopak z baru, w którym czasem je Andrew. Thomas ma swoje tajemnice i problemy.

Cała historia kończy się bardzo pozytywnie, ale bez lukru. Andrew przekonuje się, że nie zawsze układa się w naszym życiu tak jak byśmy chcieli. Świat został przedstawiony realistycznie, dorośli starają się jak mogą, są zwykli, normalni. Przekaz jest prosty: walcz o swoje marzenia i korzystaj z pomocy przyjaciół.