26 czerwca 2019

Lizus Edmunda Niziurskiego

Po przeczytaniu tej książki, w pierwszej chwili pomyślałam sobie: "Co za dydaktyczny gniot, i to napisał Niziurski? Ten sam, co stworzył Marka Piegusa???" Potem jednak nieco ochłonęłam. Zbiór opowiadań pt. Lizus to z pewnością ciekawa pozycja dla badaczy historii literatury. Są lata 50 XX wieku. Dzieci nie mają rodziców i mieszkają w bursach - to norma. Do dyrektora szkoły zwracają się per "towarzyszu dyrektorze". Rozwija się harcerstwo. O powstaniu boiska decyduje Gminna Rada. W sumie - co stoi na przeszkodzie, aby współcześni czytelnicy poznali ten kawałek naszej historii? Dobry punkt wyjścia do dyskusji, prawda?
Opowiadania są bardzo moralizatorskie, ale poruszają ważne problemy. Wydaje mi się, że teksty Niziurskiego trafiłyby do nastolatków 11-12. Tytułowy Lizus to historia Rudolfa Cejny, chłopaka, który nie chciał rozrabiać w internacie. Zmuszony przez grupę, przyznał się do czegoś, czego nie zrobił. W efekcie trafił do zakładu poprawczego. Jego koledzy bardzo żałowali tego, co zrobili. W opowiadaniu pt. "Szkielet", jeden z bohaterów wpada na pomysł, aby uratować rodzinę przed pijaństwem wujka. Wujek jest taksówkarzem, ale prawdopodobnie straci pracę, bo pije. I nikt już nie pomoże wielodzietnej rodzinie. W "Boisku" walka toczy się o niezagospodarowany kawałek ziemi. Chłopcy chcą boiska, niektórzy dorośli się sprzeciwiają. Uważają, że kopanie w piłkę do niczego dobrego nie prowadzi (!). "Sprawa Klarneta" kapitalnie pokazuje jak łatwo zastraszyć grupę. Najsmutniejsze jest opowiadanie pt. "Grubas". Tytułowy bohater, w zamian za uzyskanie świętego spokoju wśród nękających go kolegów, zgadza się na ryzykowane wyjście na gzyms na pierwszym piętrze szkoły.
Wszystkie opowiadania łączy zagadnienie funkcjonowania w grupie chłopięcej. Edmund Niziurski pokazuje, jak to się dzieje, że chłopcy stają się oprawcami albo ofiarami lub i tym, i tym jednocześnie. Niziurski nikogo nie oskarża, bardziej odczytuję to jako jasną wskazówkę, nieco smutną dla współczesnych rodziców, tak bardzo przejmujących się, czy ich dziecko jest lubiane, czy też wprost przeciwnie. Bo Niziurski pokazuje, że mechanizm działania grupy jest zawsze nieprzewidywalny - często trudno uchwycić moment, w którym ustala się hierarchia wśród rówieśników - decyduje o tym splot wielu czynników, na które nie mamy wpływu. I nigdy nie jest tak, że jesteśmy tylko ofiarą albo tylko prześladowcą. Najczęściej pełnimy te role równocześnie - zależnie od grupy, w której przebywamy. Bardzo to nowoczesne, prawda? U Niziurskiego zawsze młodzież jest dobra z natury, tylko potem coś się psuje. W tym zbiorze opowiadań pojawia się liceum B. Lindego, znane potem chociażby z powieści "Sposób na Alcybiadesa". Jest też Żwaczek, Dziadzia, pani Kalino, dyrektor Szypułkowski. Są też uczniowie: Kicki, Pędzelkiewicz. "Sposób na Alcybiadesa" to na pewno bardziej dopracowana książka, ciekawsza dla czytelnika. Jednak opowiadania zebrane w tomiku "Lizus" mogłyby trafić do szkoły, np. jako teksty w podręczniku, w klasie 5/6? Sama nie wiem...

20 czerwca 2019

Świat w obrazkach SMOKI

Pewnego dnia, dawno temu, wybraliśmy się z moim 6-letnim synem Bartkiem do księgarni. Tam Bartek kręcił się i kręcił, wreszcie wybrał sobie książkę, usiadł na stopniu schodów i pochłonęło go czytanie. Kupiliśmy książkę, która tak go zafascynowała - były to Smoki Christine Sagnier. Lekturę tę mój synek chłonął kilkanaście razy - wciąż od nowa i od nowa. Od tego momentu pokochał czytanie. Smoki to niezwykle zabawny zbiór komiksowych historyjek o.... smokach, rzecz jasna :) Pierwsza część to typologia smoczego świata. Dowiadujemy się, że istnieje Smok Zwycięzca, Smok Żarłok, Smok Wulkan, Smok niebieski i Smok Miejski oraz Smok Chiński. Jest też Smoczyca. 
Oto fragment opisu Smoka Pieczonego: jest wyśmienitym daniem. Jest to jednak gatunek chroniony: na tego smoka można polować tylko wtedy, gdy jest w odpowiednim wieku. Zanim osiągnie 500 lat, ciężko mu walczyć z myśliwymi: smok chce się bawić w chowanego i często, niestety, daje się złapać. Nie są to słodkie bajeczki, opisują okrucieństwo świata: Smok ze Źródeł porywa dziewczyny i zostaje za to ukarany: połknął chłopca, ale ten przeciął mu szyję. Wypłynęła z niej cała rzeka, razem z koźlętami i dziewczętami! Dominują jednak zabawne, pogodne historie. Druga część książki to baśń o Smoku Złocistym, który zakochał się w służce, a niedobra księżniczka mogła tylko zgrzytać zębami ze złości. 
Książka jest bardzo kolorowa, w twardej oprawie (widziałam tez opcję w miękkiej okładce).
Polecam dzieciom 6+. 

6 kwietnia 2019

Malutka czarownica Otfried Preussler

Klasyka dziecięca, dzisiaj trochę zapomniana. Ukazała się po raz pierwszy w 1957 roku, przekładu z języka niemieckiego na polski dokonali: Hanna i Andrzej Ożogowscy.
Malutka czarownica to opowieść o czarownicy, która miała tylko 127 lat i pragnęła zostać prawdziwą wiedźmą. Malutka czarownica jest zadziorna i nie lubi, kiedy jej się czegoś zabrania, np. mimo zakazu przylatuje na zlot czarownic. Zostaje za to ukarana - nieprzychylna jej ciotka Rrum-Brum-Trach zabiera jej miotłę. Najważniejsza czarownica zobowiązuje natomiast Malutką czarownicę do bycia dobrą wiedźmą.
Malutka czarownica zaczyna więc na potęgę czarować - pomaga kobiecinom w lesie zebrać chrust, ratuje wołu od śmierci, karze okrutnego woźnicę. Bohaterce doradza mądry kruk Abraksas i nieraz ratuje ją z opresji. Malutka czarownica ma dużo przygód i spotyka wielu ludzi. Zawsze im pomaga albo doprowadza do tego, że złe osoby zostają ukarane za swoje podłe uczynki.
Okazuje się jednak, że Malutka czarownica i Abraksas opacznie odczytali polecenie wiedźm. W ich oczach Malutka czarownica była ,,złą" czarownicą, bo czyniła dobro. Za karę dostała polecenie, aby przynieść drzewa na ognisko w lesie przewidziane następnego dnia. Malutka czarownica zagłębiła się w Księgę Czarów i postanowiła udowodnić, że jest dobrą czarownicą, bo umie czarować. Za pomocą zaklęć wezwała wszystkie miotły innych czarownic i wszystkie egzemplarze Księgi Czarów. Następnie - spaliła je i czarami odebrała moc wiedźmom. W ten sposób została jedyną czarownicą na świecie, i to taką, która czyni dobro.
Polecam dla dzieci w wieku 8-10 lat. Powieść jest napisana lekko, całość zdobią grafiki Danuty Konwickiej.

10 lutego 2019

Antologia komiksu

Miniony rok upłynął pod hasłem 100-lecia odzyskania niepodległości. Z tej okazji WSiP wydało antologię komiksu. Album zawiera 16 opowieści obrazkowych, wszystkie są oczywiście związane z naszą historią. Antologię otwiera komiks opowiadający o mobilizacji polskiej młodzieży w krakowskich Oleandrach, potem jest tekst o roli Paderewskiego w wydarzeniach z roku 1918, można także przeczytać o tym jak zmieniała się polska szkoła w 1915 roku; komiks pt. Głos kobiet prezentuje podstawy ruchu emancypacyjnego - czytamy o Lidze Kobiet Pogotowia Wojennego, kobiecych związkach strzeleckich. Na kartach albumu pojawiają się nazwiska znane: Paderewski, Piłsudski, ale też mniej słyszane: Pszczyński, Marceli Jastrzębski-Śniadowski, Chełkowscy ze Śmiełowa, Eugenia Waśniewska - wszyscy oni swoją postawą i czynami przyczynili się do powstania wolnej Polski. 
Wiele historii jest prezentowanych z punktu widzenia zwykłego człowieka, dziecka, żołnierza, kobiety. Znajdziemy tu dyskusję o Śląsku, o reformie Grabskiego, o obronie Lwowa i Orlętach Lwowskich, o powstaniu wielkopolskim; jest też historia szczypiorniaka, którego nazwa wzięła się stąd, że  rozgrywano tę grę w obozie przejściowym dla jeńców wojennych w Szczypiornie pod Kaliszem. Antologia komiksu na stulecie odzyskania niepodległości zawiera ogromną porcję wiadomości o naszej historii i powinna znaleźć się w każdej bibliotece. Komiksy są stworzone bardzo różnymi technikami, historie są utrzymane w konwencji realistycznej i fantastycznej; album zawiera też teksty o historii odzyskania niepodległości oraz o historii polskiego komiksu. Komiks historyczny musi trzymać się faktów, dlatego trudno wymyślić coś wyjątkowego, może dlatego w mojej ocenie najciekawsze są komiksy utrzymane w konwencji fantastycznej. Duże wrażenie zrobiła na mnie historia pt. Pociecha duchowa autorstwa Grzegorza Janusza, rysunki: Aleksander Spanowicz.
Polecam cały album.  



30 grudnia 2018

Zwiadowcy

Szał na ,,Zwiadowców" Johna Flanagana chyba już trochę minął, w końcu minęło 15 lat od pierwszej publikacji. Takie książki fantasy mają jednak to do siebie, że są uniwersalne :) 
Księga I wprowadza nas w świat królestwa Araulenu - to świat zmitologizowanego średniowiecza: są zamki, król, rycerze oraz kalkary i walgare (walgarowie?) - potwory, które ludzie wykorzystują do swoich celów. Podział świata jest jasny: dobro to król Duncan i jego zwolennicy, zło to Morgarath - żądny władzy baron. Czeka on tylko na okazję, aby zawładnąć królestwem. 
Bohaterem jest 15-letni Will, sierota wychowywany z podobnymi mu dziećmi przez barona Aralda. To rodzaj podziękowania, ponieważ rodzice tych dzieci polegli w służbie króla. 
Kiedy przychodzi odpowiedni czas, wszyscy wychowankowie wybierają swoją przyszłość. Najwyżej w hierarchii znajduje się Szkoła Rycerska i Szkoła Dyplomacji. Niestety, żaden Mistrz nie chce Willa, czym chłopiec jest niezwykle rozczarowany. Zostaje Zwiadowcą. 
Will ma jeszcze inne problemy: nie wie kim był jego ojciec, musi też zmierzyć się z Horace - rosłym chłopakiem, który go nie lubi. Okazuje się ostatecznie, że zachowanie Horace wynikało z jego osobistych problemów w wymarzonej Szkole Rycerskiej. 
,,Zwiadowcy" na pewno kojarzą się z powieściami Tolkiena, ale są przeznaczone dla młodszych czytelników. Nie ma żadnych przerażających opisów ani krwawych scen. Dużo scen rozgrywa się w lesie, co nasuwało mi myśl o Robin Hoodzie. 
Dominuje wątek przygody i przyjaźni między nastolatkami, pojawia się też motyw odrzucenia, motyw sieroctwa, motyw odnalezienia siebie. Książkę czyta się bardzo szybko, przeważają dialogi, akcja jest dynamiczna. Polecam. 

9 grudnia 2018

Sezon na zielone kasztany

To zbiór 11 opowiadań o miłości - do rodziców, do rodzeństwa, do zwierząt, do dziewczyny, do chłopaka. To także historie o samotności dzieci i nastolatków w grupie rówieśniczej, o problemie rozwodów i patchworkowych rodzinach. Jest również wątek mamy-alkoholiczki i utraty ciąży. Bardzo trudne tematy, ale świetnie oswojone przez panią Kosmowską. Podane są bowiem tak subtelnie, że moim zdaniem młody czytelnik bardzo naturalnie przyswaja sobie wiedzę o tym, że nie zawsze w życiu układa się tak jakbyśmy chcieli, ale trzeba próbować. A drogą do szczęścia jest życzliwość i empatia. Tytułowe zielone kasztany to, jak mi się zdaje, symbol dojrzewania. Opowiadania są napisane lekko, z dużą dynamiką, bez zbędnych kolokwializmów, bolączki wielu utworów dla młodzieży. Polecam. 

30 listopada 2018

Cudowny chłopak

Książka Cudowny chłopak to ten przypadek, kiedy film jest o wiele bardziej znany niż jego pierwowzór literacki. A szkoda. Powieść pani Palacio jest napisana nowoczesną narracją. Fabuła jest prosta: August idzie do szkoły i musi zmierzyć się z rzeczywistością, z ocenianiem, z odrzuceniem. O swoim życiu opowiada nam tytułowy bohater – August Pulman, potem jego siostra Via, jej chłopak Justin, jej przyjaciółka Miranda, pojawia się też punkt widzenia przyjaciela Augusta – Jacka. Wielość optyki bardzo mocno dynamizuje akcję i uczy nastoletnich czytelników empatii. Historia Augusta Pulmana to historia ,,innego", chłopca odrzucanego ze względu na swój koszmarny wygląd. W filmie zostało to złagodzone, ale opis twarzy Augusta w książce uzmysławia nam, że zaakceptowanie jego fizjonomii nie należy do zadań łatwych. Lecz, zdaje się nam przekazywać pani Palacio, życie nie należy do łatwych wyzywań. Akcja skupia się wokół tytułowego bohatera, ale autorka pokazuje nam, że każdy napotyka na problemy, z którymi nie potrafi sobie poradzić, chociażby z zazdrością, odrzuceniem przyjaźni, urodzeniem zdeformowanego dziecka, śmiercią ukochanego pieska. I nie należy wartościować tych rzeczy, każdy ma swoją miarę. Finał tej opowieści jest optymistyczny, chociaż, co warto podkreślić, August nie należy do postaci bez skazy. Też popełnia błędy, też ocenia ludzi powierzchownie. Powieść pani Palacio na pewno jest warta polecenia dla dzieci około 9-11-letnich. Istnieją kolejne części, ale po nie nie sięgnę. Obawiam się typowej amerykańskiej cukierkowatości, tym bardziej, że zakończenie utworu jest w mojej ocenie za proste.
Dorosły czytelnik dostrzeże motyw maskarady – przebierania się/chowania za maską, motyw rozpoznania siebie oczami innych, wydaje mi się, że ta książka jest dobrym punktem wyjścia do rozmyślań o tym, kim my jesteśmy, jakbyśmy się zachowali w danej sytuacji, czy stać nas na akceptację ,,innego"? O tolerancji nigdy za wiele :) 

18 listopada 2018

Dzieci pana Astronoma

Książeczka została po raz pierwszy opublikowana dawno temu. Zdaję sobie sprawę, że powiastka wierszem pani Chotomskiej niesie dużo treści, dowiadujemy się z niej o Koperniku, planetach, Zodiaku, o tym, że Słońce jest kulą gazu i dlaczego świeci. Moim zdaniem jednak warstwa językowa mocno utrudnia przekazanie owych treści. Tekst jest pisany wierszem, liczba sylab: 8 lub 7, stały układ rymów - nadaje całości rytmiczny ton, a jednak czegoś i brakuje. Może te imiona głównych bohaterów: Teleskop i Teleskopka, może ich rozwrzeszczenie działa mi na nerwy, a może okropne ilustracje wywołują moją niechęć? Za takie przedstawianie buź dziecięcych powinna być kara. 
Tytułowy pan Astronom to naukowiec, któremu rodzą się bliźnięta. Nadaje im imiona: Teleskop i Teleskopka. Dzieci dokazują, mają dużo energii. Pewnego razu pytają tatę dlaczego słońce świeci i otrzymują - a my wraz z nimi :) - obszerną, popularno-naukową odpowiedź. Rezolutne dzieci postanawiają też stworzyć pomnik Kopernika, lubią również słuchać opowieści o Księżycu i Zodiaku. Na końcu proszą tatę o wymyślenie rakiety, bo bardzo chciałyby polecieć w kosmos. 
Polecam dzieciom zainteresowanym astronomią.